Kilka niesamowitych szelągów

Zanim przedstawię bohaterów dzisiejszego wpisu, podzielę się z Państwem dwiema refleksjami. Oto pierwsza z nich: dobrze jest mieć znajomości. Wydaje się ona dość banalna, ale w kontekście dzisiejszego wpisu jest jednak bardzo trafna. Jeżeli potrzebuję jakiejś informacji na temat boratynek, półtoraków, czy groszy SAP – wiem do kogo się zwrócić. Jeżeli potrzebuję czegoś na temat mennictwa Zygmunta Starego – znam gościa. Jeżeli coś mnie od czasu do czasu podkusi i zechcę zapędzić się na nieznane mi obszary np. mennictwa wczesnego cesarstwa, wiem kto może mi pomóc. Mennictwo bizantyńskie – znam specjalistę. Dalej: mennictwo keszowe, grosze Zygmunta III, czyszczenie i konserwacja monet, mennictwo Rygi – znam wybitnych ekspertów, zawsze chętnych do pomocy. (Tak na marginesie, jakoś chyba nie przypadkiem ludzie mający coś do powiedzenia są zazwyczaj przystępni).

Z drugiej zaś strony, kolekcjonerzy którzy mnie znają, wiedzą co mnie interesuje, i od czasu do czasu przesyłają mi ciekawe rzeczy: zdjęcia, informacje, propozycje wymiany czy zakupu. Jestem np. bardzo zbudowany pozytywnym odzewem środowiska na moją prośbę o przesyłanie zdjęć szelągów olkuskich ZIIIW. Dzięki temu katalog, który startował od czterdziestu kilku odmian ma już ich ponad 70. Ostatnio natomiast, od znajomego kolekcjonera ze Śląska otrzymałem zdjęcia siedmiu arcyciekawych szelągów, na widok których szczęka mi nieco opadła. To właśnie one są główną atrakcją dzisiejszego wpisu.

Teraz druga refleksja, też dla wielu kolekcjonerów dość banalna. Ale chyba warto od czasu do czasu powtarzać banały. Może ktoś się dzięki temu czegoś nauczy. Refleksja jest następująca: jakkolwiek wybitny stan zachowania monety jest czymś niezwykle atrakcyjnym i kuszącym, to jednak nie jest to rzecz najważniejsza. Prezentowane dziś szelągi nie są mennicze. Wprost przeciwnie. Większość jest w marnych stanach zachowania, a jeden w tragicznym. Nie jestem jednak w stanie wyobrazić sobie innego zestawu siedmiu szelągów – choćby z nie wiem jak oślepiającym blaskiem menniczym (i jak wysoką „maxnotą” na slabie) – który wywołałby u mnie równie silne emocje.

***

Poniżej widzimy dość niepozorną monetę – szeląga koronnego Zygmunta III z mennicy bydgoskiej z roku 1614. Moneta jest bardzo ładnie zachowana. Nie byłoby w niej jednak nic nadzwyczajnego gdyby nie zapis daty: 6 – 14. Muszę przyznać, że szelągami zajmuję się już od wielu lat, ale zdjęcie tej odmiany widzę po raz pierwszy. Dotąd znałem ją jedynie z rysunków w katalogach E. Kopickiego i z opisów w „Mennicy bydgoskiej” M. Gumowskiego. Tak na marginesie, stopień rzadkości przyznany tej monecie przez E. Kopickiego – R4 (znanych 121 – 600 egzemplarzy) – jest zdecydowanie zaniżony.

Szeląg koronny Zygmunt Waza, Bydgoszcz 1614

***

Do odmian, które znane są jedynie z opisów albo z rysunków w katalogach, mam stosunek raczej powściągliwy. Kiedyś przyjrzałem się dokładniej niektórym rysunkowym (legendarnym) trojakom lubelskim z katalogu E. Kopickiego. Okazało się, że znaczna ich część to efekt błędnych interpretacji lub pomyłek zacnego autora.

Tak więc do monet tego typu podchodzę ostrożne. W katalogu szelągów olkuskich Zygmunta III nie umieściłem np. odmiany opisanej w monografii J. Reymana z monogramem „S”, inicjałami „IF” i Lewartem na awersie oraz z Orłem Białym, Pogonią, Snopkiem, znakiem typu III i końcówką daty „93” na rewersie. (Tzn. nie umieściłem tej odmiany w części katalogowej, natomiast podałem informację na jej temat we wstępie).

W omawianej dziś grupie siedmiu monet znalazły się dwa szelągi olkuskie Zygmunta Wazy. Jeden z nich to właśnie ten, ze znakiem typu III na rewersie (na pierwszym zdjęciu poniżej). Dodatkowy smaczek dodaje monecie ostatnia cyfra daty – „3”, która wygląda jak „5”. Skąd mam pewność, że nie jest to szeląg z roku 1595? Otóż produkcję szelągów zakończono w Olkuszu w roku 1594. Nie mam pojęcia skąd wzięła się tam kreseczka przy „trójce”, która tworzy ciekawe złudzenie „piątki”. Jeśli ktoś ma jakąś hipotezę na ten temat, proszę się podzielić.

Drugi szeląg – z zapisem daty „593” – jest jeszcze rzadszy, nieznany nawet J. Reymanowi. Przyjrzyjmy się przez chwilę drugiej monecie. Interpretacja zapisu daty jako „593” nie jest wcale oczywista. Równie dobrze można by uznać iż mamy tam „I593” (pierwsza cyfra rzymska). Biorąc pod uwagę brak interpunkcji, obydwie interpretacje są chyba dopuszczalne. Nie zmienia to faktu, że jak dotąd w literaturze przedmiotu nie była opisana ani odmiana „593”, ani „I593”.

Obydwie widoczne niżej monety trafiły oczywiście do zaktualizowanej wersji katalogu szelągów olkuskich ZIIIW.

Szelągi koronne Zygmunt Waza, Olkusz 1593

***

W latach 1652-1653 w mennicy poznańskiej miały miejsce dwa spektakularne pożegnania. Po pierwsze, końca dobiegły dzieje polskiego denara. Nominał obecny w polskiej historii od sześciu i pół stulecia, w roku 1653 został wybity po raz ostatni. Drugie pożegnanie dotyczyło szeląga. W roku 1652 po raz ostatni zostały wybite szelągi koronne zawierające jakąś cząstkę srebra. Od tej pory szelągi koronne miały być już tylko miedziane.

Wybite wówczas w bardzo niewielkiej liczbie bilonowe denary i szelągi nie miały oczywiście większego znaczenia w obiegu pieniężnym. Za to później miały olbrzymie znaczenie w numizmatyce i rozpalały wyobraźnię największych kolekcjonerów. O ile denary z roku 1653 niezwykle rzadko, ale jednak, od czasu do czasu, pojawiały się na rynku numizmatycznym, to szelągi z 1652 – nie. E. Kopicki zgodnie ze stanem faktycznym, oszacował ich rzadkość na R8. Posiadaniem tej monety mogą poszczycić się jedynie największe kolekcje, np. Muzeum Czapskich. Wydaje mi się, że zdjęcie omawianego szeląga właśnie na naszym blogu zostało opublikowane po raz pierwszy. Moneta znajdzie się też oczywiście w Wirtualnym Muzeum Polskiego Szeląga.

Szeląg koronny Jan Kazimierz, Poznań 1652

***

Wirtualne Muzeum Polskiego Szeląga aktualizuje się na bieżąco i ciągle wzbogaca się o nowe monety. Szelągi Zygmunta III z mennicy koronnej w Lublinie są już reprezentowane przez 5 odmian. Szczególnie cenny jest zwłaszcza ostatni nabytek – widoczny poniżej szeląg z końcówką daty „97” zarówno na awersie, jak i na rewersie. Jest to odmiana nieopisana jak dotąd w literaturze przedmiotu.

http://blognumizmatyczny.pl/2019/08/20/wirtualne-muzeum-polskiego-szelaga-wmps-zygmunt-waza-lublin-czesc-1/

Szeląg koronny Zygmunt Waza, Lublin 1597

***

Do bardzo rzadkich monet należą szelągi koronne z mennicy poznańskiej wybite w roku 1595 po opuszczeniu mennicy przez dotychczasowego dzierżawcę Walentego Jahnsa (w kwietniu) i po przejęciu zakładu przez kolejnego dzierżawcę – Hermana Rüdigera. Po czym można poznać, że szelągi pochodzą z tego właśnie okresu? Otóż nie występują na nich skrzyżowane haki mennicze – znak mincerski Walentego Jahnsa.

Istnieją trzy podstawowe odmiany szelągów z roku 1595 wybitych po opuszczeniu mennicy przez Jahnsa.

  • Pierwsza – nieco bardziej popularna – ma końcówkę daty „95” na końcu napisu otokowego na awersie i hak menniczy na końcu napisu otokowego na rewersie.
  • Druga odmiana posiada końcówkę daty „95” nad tarczami na awersie oraz hak na końcu napisu otokowego na rewersie.
  • W końcu trzecia odmiana z końcówką daty „95” nad tarczami na awersie i bez haka menniczego – jest widoczna na zdjęciu poniżej.

Niektórzy kwestionują poznańskie pochodzenie opisanych wyżej szelągów przypisując je – moim zdaniem niesłusznie – mennicy lubelskiej.

Tymczasem niekoniecznie piękny, ale bardzo rzadki i tajemniczy szeląg koronny Zygmunta III z mennicy poznańskiej – odmiana z roku 1595 bez haka menniczego i z końcówką daty nad tarczami na awersie.

Szeląg koronny Zygmunt Waza, Poznań 1595

***

O błędach występujących na siedemnastowiecznej drobnicy pisałem w książce „Szelągi Zygmunta III Wazy”:

„Po pierwsze mogą one wystąpić podczas wybijania (lub tłoczenia) monety. Nieraz widuje się egzemplarze:

  • niedobite
  • ze zdwojonym rysunkiem (tzw. podwójne bicie)
  • niecentrycznie wybite, gdzie znaczna część stempla awersu lub rewersu nie zmieściła się na monecie
  • wybite przy użyciu uszkodzonego (np. zapchanego lub pękniętego) stempla
  • wybite na końcówce blachy lub z wadą blachy

Błędy drugiego rodzaju powstały na jeszcze wcześniejszym etapie produkcji monety – w czasie wykonywania stempli.”

Szelągi z błędami pierwszego rodzaju nie są dla kolekcjonerów żadną atrakcją. Wprost przeciwnie, raczej budzą irytację. Cóż to za radość mieć monetę niedobitą, podwójnie wybitą czy też jakiś inny destrukt. Co innego szelągi z błędami stempla. Te należą zwykle do monet bardzo rzadkich i pożądanych przez kolekcjonerów. Najciekawsze są oczywiście „grube” błędy: brak imienia monarchy na monecie, brak herbu króla albo podskarbiego, pomylone cyfry daty.

Poniżej widzimy taką właśnie monetę z grubym błędem. Jest to szeląg litewski Jana Kazimierza z mennicy w Oliwie. Brakuje tu królewskiego herbu Snopek pod Pogonią. Duża sprawa i wielka rzadkość.

Szeląg litewski Jan Kazimierz, Oliwa 1663

2 przemyślenia nt. „Kilka niesamowitych szelągów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *