Często zdarza się, że publiczność zwiedzająca wystawy muzealne nie ma dostępu do najciekawszych eksponatów, które – z różnych przyczyn – zamiast na wystawach są umieszczane na półkach magazynowych. Muzeum w Sandomierzu również posiada w swych zbiorach arcyciekawe monety, które niestety na co dzień zalegają w magazynie. Tak się jednak złożyło, że jedna z nich na krótko została wydobyta na światło dzienne stając się ozdobą wystawy czasowej „100 lat Muzeum Okręgowego w Sandomierzu” (2022), druga zaś znalazła się w gablocie prezentującej najnowsze nabytki muzeum, gdzie można ją oglądać do czerwca 2027 roku.
***
Dukat okupacyjny Gustawa Adolfa, Augsburg 1631
Moneta, o której mowa to rzadki dukat Gustawa Adolfa wybity podczas szwedzkiej okupacji Augsburga. Jak widzimy „Lew Północy” okupował nie tylko Elbląg i Rygę.
Fot. Muzeum Okręgowe w Sandomierzu
Na awersie monety widnieje portret króla Szwecji. Napis w otoku jest standardowy: D G GVSTAVVS ADOLPHVS SVE GO V RE. Niecodzienny jest natomiast umieszczony w promieniach napis „Jahwe” w języku hebrajskim, widniejący nad popiersiem Gustawa Adolfa. Świadczy on o zarządzie części niemieckich mennic przez żydów.
Rewers jest typowy. Wokół pięciopolowego herbu został umieszczony wieniec laurowy. Nad herbem korona, po bokach korony data: 16 – 31, a powyżej napis: GOTT MIT UNS, czyli Bóg z nami.
***
Druga moneta należy do mennictwa polskiego. Jest to srebrny dukat (patakon) Filipa II z kontrmarką Zygmunta Augusta.
Fot. Muzeum Okręgowe w Sandomierzu
O monetach pochodzących z tzw. „sum neapolitański” pisałem jakiś czas temu na blogu:
Bona Sforza wyjechała z Polski w roku 1556. Zmarła niedługo potem, otruta przez zaufanego dworzanina. Z Polski wywiozła olbrzymie sumy pieniędzy, z których część pożyczyła przed śmiercią królowi Hiszpanii i Neapolu – Filipowi II. Były to tzw. „sumy neapolitańskie”. Kwota pożyczki była zawrotna i wynosiła ok. 430 000 srebrnych dukatów.
Po śmierci matki Zygmunt August rozpoczął negocjacje dotyczące zwrotu pożyczki. Po kilku latach Filip II zwrócił część długu w wysokości 100 000 dukatów . Kolejne raty długu do Polski nigdy nie dotarły. Zwrócona przez króla Hiszpanii kwota została wypłacona w:
- srebrnych półdukatach (czyli patakach) Karola V (ojca Filipa II)
- srebrnych półdukatach (czyli patakach) Filipa II
- srebrnych dukatach (czyli patakonach) Filipa II
Srebrne dukaty i półdukaty w obiegu pieniężnym Rzeczypospolitej
Spłata części „sum neapolitańskich” nastąpiła w bardzo dobrym momencie, ze względu na konieczność opłacenia zaległego żołdu wojskom zaciężnym walczącym z Moskwą w wojnie o Inflanty. Na dworze królewskim rozważano różne możliwości wykorzystania sumy przesłanej przez Filipa II. Przetopienie i przebicie 100 000 dukatów zajęłoby zbyt dużo czasu. Podjęto więc decyzję o kontrasygnowaniu poszczególnych monet i puszczenie ich w obieg. W praktyce polegało to na nabiciu na każdej monecie małej, okrągłej kontramarki z ukoronowaną cyfrą królewską „SA” (Sigismundus Augustus) oraz z datą 15–64. Nabijanie kontramarek odbywało się oczywiście w mennicy wileńskiej.
Kontrasygnowane talary i półtalary przysłane przez Filipa II stawały się w ten sposób elementem polskiego systemu monetarnego. Regulował to dokładnie uniwersał podpisany w Knyszynie 16 maja 1564 roku. Srebrne dukaty otrzymały nominalną wartość 60 groszy polskich. Kurs oficjalny (i przymusowy) różnił się od rzeczywistej wartości monet. Biorąc pod uwagę zawartość srebra, dukat liczony na 60 groszy był w rzeczywistości wart 33 ½ grosza. Była to więc typowa moneta kredytowa. Król Zygmunt August zobowiązał się do wymiany kontrasygnowanych monet na pełnowartościowy pieniądz po zakończeniu wojny moskiewskiej. 60 groszy odpowiadało wówczas 46,32 g srebra. Sądząc z tego, że nie zachowały się w źródłach żadne kontrowersje na ten temat, można przypuszczać, że król słowa dotrzymał i wymiana nastąpiła bez żadnych komplikacji.
Przyjrzyjmy się teraz nieco dokładniej monetom, które Filip II wysłał do Polski w ramach spłaty części długu. Jak wspomniano wyżej były to srebrne dukaty, czyli patakony i srebrne półdukaty, czyli pataki. Niekiedy w literaturze numizmatycznej (i w opisach muzealnych) można spotkać określenia talary i półtalary. Jest to jednak błędem wynikającym z nieznajomości systemu monetarnego Hiszpanii i Królestwa Neapolu w XVI wieku. Pisał o tym B. Paszkiewicz.
M. Gumowski w monografii mennicy wileńskiej postawił bardzo ciekawe pytanie dotyczące wartości nominalnej kontrasygnowanych półdukatówek. Otóż uniwersał z 16 maja 1564 roku wymienia jedynie srebrne dukaty, na których miała być umieszczana kontramarka. Miały one posiadać urzędową wartość 60 groszy. Co jednak z półdukatami? Przyjmuje się, że miały one wartość nominalną 30 groszy. Czy jednak jest to pewne? W uniwersale nie są wspomniane. Być może one również – podobnie jak srebrne dukaty – będąc pieniądzem kredytowym otrzymały nominalną wartość 60 groszy.
W czasach Zygmunta Augusta kontrasygnowane patakony i pataki nie posiadały oczywiście żadnej wartości kolekcjonerskiej. Po wymianie na pełnowartościową monetę trafiały do tygla, a następnie były przetapiane i przebijane na normalny pieniądz. Do naszych czasów dotrwało ich bardzo niewiele i stanowią dziś wielką rzadkość numizmatyczną.
Najpełniejsze zestawienie kontrasygnowanych srebrnych dukatów i półdukatów Zygmunta Augusta znajduje się w katalogu E. Ivanauskasa. Autorowi udało się wyszczególnić 23 odmiany srebrnych półdukatów (określanych jako półtalary) oraz 5 odmian srebrnych dukatów (określanych jako talary). Wszystkie dukaty (Filipa II) posiadają najwyższy stopień rzadkości RRRR. Półdukaty Karola V również otrzymały stopień rzadkości RRRR. Natomiast półdukaty Filipa II – od RR do RRRR.
Dla ścisłości należałoby jeszcze wspomnieć o „ćwierćtalarach”, które wymienił M. Gumowski w monografii mennicy wileńskiej. Moneta taka zdaniem uczonego znajdowała się w zbiorze Jochera.
Fot. Muzeum Okręgowe w Sandomierzu
Celtyckie statery
Jak się okazuje, to jednak nie koniec numizmatycznych perełek w Muzeum Zamkowym w Sandomierzu. Wśród najnowszych nabytków muzeum znajduje się bowiem złoty stater celtycki, odkryty w 2024 roku w okolicy wsi Orłowiany koło Opatowa. Podczas legalnych poszukiwań z wykorzystaniem detektora metali znalazł go Kamil Bilski, działający w stowarzyszeniu „Wspólne Dziedzictwo”.
O Celtach i ich mennictwie pisałem już szerzej przy okazji złotego statera celtyckiego typu „Nike” z Trepczy, znajdującego się w Muzeum Historycznym w Sanoku:
W tym miejscu warto więc skupić się przede wszystkim na samym sandomierskim zabytku.
Stater ma zaledwie 17,1 mm średnicy, 3 mm grubości i waży 6 gramów. Posiada charakterystyczny dla tego rodzaju emisji kształt płytkiej miseczki. Na jego wklęsłej stronie przedstawiono łódź pod żaglem, pod którą znajdują się dwie kropki. Nad łodzią widoczne są natomiast drobne nacięcia przypominające promienie. Strona wypukła jest całkowicie gładka. Jest to stater typu krakowskiego, a dokładniej wariant II: D/4 według typologii Marcina Rudnickiego. To bardzo rzadka odmiana – znanych jest obecnie zaledwie około 20–30 egzemplarzy. Stater z Orłowian jest więc nie tylko rzadkim numizmatem, ale również cennym świadectwem kontaktów świata celtyckiego z Wyżyną Sandomierską u schyłku epoki przedrzymskiej. Co szczególnie istotne, większość z nich znajduje się w zbiorach prywatnych i nie ma znanego miejsca znalezienia. W przypadku monet celtyckich jest to niezwykle ważne, ponieważ egzemplarze o dobrze udokumentowanej proweniencji mają znacznie większą wartość dla archeologa. Tym większe znaczenie ma sandomierska moneta, której miejsce odkrycia jest dobrze znane.
Fot. Kamil Bilski
Statery typu krakowskiego były lokalnymi emisjami celtyckimi, produkowanymi najprawdopodobniej w mennicy działającej w rejonie dzisiejszego Krakowa. Złote krążki przygotowywano poprzez odlewanie, a następnie wybijano na nich przedstawienia za pomocą stempli. O lokalnej produkcji świadczą między innymi odkrycia form odlewniczych na stanowisku Kraków–Nowa Huta. Prezentowany stater należy do najmłodszych przedstawicieli staterów krakowskich i można go datować na I wiek p.n.e.
Na Wyżynie Sandomierskiej zabytki celtyckie należą do rzadkości. Do tej pory odkryto tutaj zaledwie cztery monety celtyckie.
Nowy nabytek z Orłowian prezentowany jest na ekspozycji poświęconej najnowszym nabytkom muzeum. Warto się więc pospieszyć – zgodnie z informacją muzeum wystawa będzie dostępna do czerwca 2027 roku, a później moneta może zostać przeniesiona w inne miejsce lub na wystawę stałą.
Źródło informacji o staterze z Orłowian:
***
Stater z Orłowian nie jest jedyną celtycką monetą znajdującą się obecnie w Muzeum Zamkowym w Sandomierzu. W gablocie poświęconej epoce żelaza można zobaczyć również złoty stater typu Kryspinów, odkryty w Kaliszanach. Jest to również znalezisko Kamila Bilskiego.
Fot. Kamil Bilski














