„Od płacideł po Juany. Podróż przez 4 tysiące lat mennictwa chińskiego” – kilka obrazków z wystawy

Od 7 czerwca do końca października w Muzeum Okręgowym w Suwałkach można zwiedzać wyjątkową wystawę: przekrój chińskiego mennictwa od czasów najdawniejszych po XX wiek. Prezentowane tam monety należą do kolekcji Zdzisława Jana Bereśniewicza. Jest to największa jak dotąd wystawa monet Państwa Środka w Polsce. Parę lat temu zorganizowano  w Warszawie ekspozycję, na której wystawiono kilkaset egzemplarzy chińskich monet. W Suwałkach można podziwiać kilka tysięcy sztuk.

Pomocą przy zwiedzaniu wystawy jest ośmiostronicowy folder opracowany przez Marka Góryńskiego, Martę Żuchowską i Jerzego Siemaszko. Obok zdjęć wybranych numizmatów znajdują się tam podstawowe informacje dotyczące historii chińskiego mennictwa.

Wystawa jest usytuowana na pierwszym piętrze muzeum. Subtelne przepierzenia powodują, że poszczególne gabloty są umieszczone w oddzielnych „pomieszczeniach” przyporządkowanych poszczególnym okresom w historii Chin. Gabloty są dobrze oświetlone, monety ładnie wyeksponowane. Przy ciekawszych numizmatach są ustawione szkła powiększające. Obok każdej gabloty na ścianie znajdują się czytelne opisy.

1

2

3

Wystawy strzeże pięciu terakotowych wojowników cesarza Qin Shi Huangdi. Są to oczywiście kopie.

4

Żeby nie było wątpliwości, jakie monety są prezentowane na wystawie, przy wejściu umieszczono dużą mapę Chin z zaznaczonymi prowincjami i ważniejszymi miastami. Towarzyszy jej jeden z pięciu terakotowych wojowników.

5

***

Zwiedzanie zaczyna się od pierwszej, kilkupiętrowej gabloty, w której umieszczono najstarsze eksponaty, reprezentujące początki chińskiego mennictwa: muszle kauri, brązowe imitacje muszli, „monety-noże”, „monety-motyki”; jest „moneta-most”, a także „moneta-smok”, „moneta-dzwonek” i „moneta-grot włóczni”. W rzeczywistości są to płacidła, a nie monety.

7

Wśród eksponatów z pierwszej gabloty kilka zwraca szczególną uwagę. Jednym z nich jest powlekana złotem brązowa imitacja muszli. W opisie można wyczytać informację, że pozłacana „moneta-muszla” pochodzi z czasów panowania dynastii Shang (1600 p.n.e. – 1046 p.n.e.). Wydaje się, że początki chińskiego mennictwa zostały przez organizatorów wystawy przesunięte nieco zbyt „do tyłu”. Wg Davida Hartilla, autora słynnego katalogu chińskich monet keszowych czas powstania brązowych imitacji muszli można umiejscowić w czasach panowania dynastii Zhou (ok. 1045 p.n.e. – 221 p.n.e.). W związku z tym tytuł wystawy mówiący o 4 tysiącach lat mennictwa chińskiego jest chyba trochę na wyrost i nie do końca odpowiada faktom. No bo chyba nie uznamy za początek chińskiego mennictwa zbierania na morskiej plaży rzadkich muszelek ślimaka kauri, które było praktykowane w czasach panowania dynastii Shang (daty panowania wg W. Rodzińskiego: 1766 ? – 1122 ? r. p.n.e.).

8

9

***

Zwiedzanie wystaw numizmatycznych daje wiele powodów do zadowolenia. Jednym z najbardziej ekscytujących jest odkrycie, że na wystawie znajduje się moneta (monety), którą zwiedzający ma w swojej kolekcji, albo, że miał z taką monetą do czynienia. Podziwiając wystawę „Od płacideł po Juany…” wielokrotnie dokonywałem takich odkryć. Zwłaszcza jedno z nich przyprawiło mnie o mocniejsze bicie serca.

Kilka lat temu kupiłem dwie arcyrzadkie, wczesne okrągłe monety z okrągłym otworem (sprzed czasów panowania dynastii Qin). Jedną z nich pokazałem na blogu we wpisie „Chińskie monety keszowe”:

http://blognumizmatyczny.pl/2016/02/01/chinskie-monety-keszowe/

Drugą pochwaliłem się na forum „poszukiwanieskarbow.com”:

http://poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=52&t=166737&start=30

Nie zdawałem sobie wówczas sprawy jak rzadkie i drogie są to monety. Uświadomił mnie Bartosz Zarębski. Od niego dowiedziałem się np., że druga z tych monet na aukcjach pojawiała się zaledwie dwukrotnie, za każdym razem osiągając kosmiczne ceny kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Po uzyskaniu takich informacji pojawiła się oczywiście wątpliwość, czy aby na pewno moje monety są oryginalne. Za pośrednictwem Bartosza Zarębskiego nad moim problemem pochyliły się najtęższe umysły zajmujące się numizmatyką chińską: Norman Gorny i David Hartill. Werdykt był okrutny: obydwie moje monety to falsyfikaty. (Sprzedawca, który mi je sprzedał przed kilku laty okazał się jednak uczciwy i zwrócił mi pieniądze.)

Na wystawie „Od płacideł po Juany …” możemy oczywiście podziwiać również wczesne okrągłe monety z okrągłym otworem  z czasów panowania dynastii Zhou. Poniżej jedna z nich.

10

11

Jako ciekawostkę można dodać, że w czasach przed dynastią Qin (221 – 207 r. p.n.e.), czyli przed 221 r. p.n.e. w tym samym czasie co okrągłe monety z otworami (okrągłymi i kwadratowymi), w obiegu znajdowały się również monety-noże i monety-łopatki. Na terenach gdzie używano monet-noży, monety okrągłe miały kwadratowy otwór. Zaś na obszarach występowania monet-łopatek, monety okrągłe miały otwór okrągły.

***

W następnych gablotach znajdują się monety reprezentujące kolejne etapy rozwoju chińskiego mennictwa, zaczynając od pierwszych monet okrągłych z kwadratowym otworem, czyli  Ban Liangów (stosunkowo nieliczne na wystawie), Wu Zhu (wyjątkowo liczne) oraz klasycznych Kai Yuan tong bao (również liczne).

Spośród monet, które zostały odlane w pierwszych wiekach chińskiego mennictwa uwagę przyciąga duża i ciężka moneta z czasów dynastii Qin (221 – 207 r. p.n.e.) założonej przez Qin Shi Huangdi, pierwszego cesarza, który dokonał zjednoczenia Chin.

12

13

Na wystawie dość bogato jest reprezentowany tzw. Okres Trzech Królestw (III-V w.). Uwagę zwraca tu np. złocona moneta Zhi Bai Wu Zhu o wartości stu keszówek Wu Zhu. Jest to moneta Królestwa Shu (221-265 r.). Również z Królestwa Shu pochodzi grupa malutkich monet o średnicy ok. 12 mm. Są to tzw. „gęsie oczy”.

14

15

16

17

Z kolei z Królestwa Wu (222-280 r.) pochodzi moneta Da Quan Dang Qian. Jej wartość to tysiąc keszówek.

18

19

***

W jednej z gablot znajduje się artefakt będący śladem po produkcji menniczej sprzed wieków. Do VI wieku do wykonywania form odlewniczych  wykorzystywano tzw. „matryce-dzieci”.  Dopiero w VI wieku do produkcji odlewów zaczęto używać „monety-matki”. Poniżej widoczny jest fragment „matrycy dziecka”.

20

21

***

Chińskie monety keszowe  wykorzystywano do drobnych transakcji. Były to monety zdawkowe. Do lokowania bogactwa służyło więc co innego – złote i srebrne sztabki. Na wystawie znalazły się przykłady srebrnych sztabek z różnych wieków, o różnym przeznaczeniu (np. dziewiętnastowieczne srebrne sztabki wykorzystywane przy rozliczeniach w handlu opium) i o niezwykle interesujących kształtach (np. siodła).

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

32

33

***

W jednej z gablot prezentowane są monety powiązane sznurami. Nie są to oczywiście autentyczne sznury z epoki. Te nie dotrwały bowiem do naszych czasów. Warto jednak powiedzieć jaką wówczas odgrywały one rolę.

34

35

„Sznur monet” był nie tylko sposobem noszenia monet (nanizane na sznur monety noszono przewieszone przez ramię). Był przede wszystkim jednostką obrachunkowo-rozliczeniową. W „sznurach monet” dokonywano większych transakcji i płacono podatki. Chiński „sznur monet” zawierał w przybliżeniu 1000 keszówek o wartości 1 wen (oficjalnie równo 1000), co miało odpowiadać wartości 1 chińskiej uncji srebra (36- 40 g). Nieoficjalna wartość „sznurów” odbiegała nieco od oficjalnej, państwowej. Ilość koszówek w „sznurze” zawierała często mniej niż 1000 sztuk, a wśród nich zdarzały się podróbki.

„Sznury” były wykonane z konopi lub lnu, a każda setka monet powinna być tam oddzielona. Z tym też bywało różnie. Bo i jak miały być oddzielone równe setki skoro dany sznur zawierał np. 962 monety. O szczegółach dotyczących „sznurów monet” można przeczytać w bardzo ciekawym artykule Bartosza Zarębskiego:

http://monety-keszowe.blogspot.com/2016/05/sznur-monet-keszowych.html

***

Zanim po upadku dynastii Tang (618 – 907 r.) w Chinach nastały czasy panowania dynastii Song, przez kilkadziesiąt lat trwał tzw. Okres Pięciu Dynastii i Dziesięciu Królestw (907-960 r.). Poniżej moneta reprezentująca ten właśnie okres. Pod nią trzy kolejne zdjęcia ilustrują mennictwo dynastii Song (960-1279 r.).

36

37

38

39

40

41

42

43

***

Mongolska dynastia Yuan panowała w Chinach w latach 1279 – 1368 i była dynastią obcą. Została wówczas podjęta próba oparcia chińskiej gospodarki na pieniądzu papierowym. Srebro i złoto wycofano z obiegu i zakazano jego użycia, brązowe monety keszowe odlewano w niewielkich ilościach. Poniżej dwie rzadkie monety z czasów panowania dynastii Yuan.

44

45

46

47

***

Po dość długim okresie panowania chińskiej dynastii Ming (1368 – 1644 r.), znów nastały rządy obcych. Tym razem była to mandżurska dynastia Qing (1644 – 1912 r.) Mennictwo tej dynastii jest reprezentowane na wystawie bardzo bogato.

48

49

50

51

Wśród monet odlewanych za czasów dynastii Qing obok numizmatów starannie ułożonych na czerwonym suknie, pojawiają się również takie, które są zapakowane w slaby. Wygląda to trochę dziwnie.

52

Xuan Tong yuan bao cesarza Pu Yi (1908-1911)

54

55

Rozmawiałem ze Zdzisławem Bereśniewiczem i zapytałem dlaczego zapakował piękne chińskie monety w plastykowe pudełka. Okazało się, że monety zostały przez niego zakupione na różnych aukcjach już w slabach. Jakkolwiek z kolekcjonerskiego punktu widzenia grading nie ma chyba sensu, to z inwestycyjnego – owszem. Kilka lat temu próbowałem zainteresować ś. p. Pawła Niemczyka jedną z moich arcyrzadkich monet z okrągłym otworem (nie wiedziałem jeszcze, że są to falsyfikaty). Powiedział mi wówczas, że dopóki moneta nie zostanie zapakowana do slabu przez liczącą się firmę gradingową, która potwierdzi jej atrybucję, w Polsce nie będzie ona przedstawiała żadnej wartości. Jest w tym chyba sporo racji.

No to jeszcze jedna moneta po gradingu, tym razem z błędnym opisem na slabie:

56

Xuan Tong tong bao – moneta ostatniego cesarza Chin Pu Yi (1908-1911)

***

Na koniec kilka luźnych refleksji.

  • Przedstawione powyżej zdjęcia nie są w najmniejszym stopniu reprezentatywne i nie obrazują bogactwa wystawy. Myślę, że bogactwa wystawy, jej różnych smaczków czy perełek nie jesteśmy w stanie również stwierdzić po jednorazowej, albo nawet dwukrotnej wizycie w Muzeum Okręgowym w Suwałkach. Aby docenić walory kolekcji Z. J. Bereśniewicza trzeba tam przyjść wiele razy.
  • Opisy monet to chyba najsłabszy element wystawy. W moim odczuciu są zbyt ogólne. Przy opisie danej monety brakowało mi jej pełnej nazwy (o tłumaczeniu poszczególnych ideogramów nawet nie marzę). Ponadto zdarzają się błędy. Brakowało mi też odniesienia do najważniejszych katalogów. (Najbardziej pasowałby mi katalog Hartilla, który posiadam.)
  • Biorąc pod uwagę powyższe zastrzeżenia sprawę załatwiłby dobry katalog wystawy.
  • Na wystawie monety z XX wieku są niemal nieobecne. Szkoda, bo w XX stuleciu w chińskim mennictwie też sporo się działo. Z przyjemnością obejrzałbym np. komplet srebrnych chińskich dolarów.
  • Przy tym wszystkim nie ulega wątpliwości, że wystawa „Od płacideł po Juany. Podróż przez 4 tysiące lat mennictwa chińskiego” to znaczące wydarzenie numizmatyczne. Uwagę zwracają nie tylko walory dydaktyczne i kolekcjonerskie prezentowanych numizmatów. Możemy tam podziwiać monety rzadkie i piękne reprezentujące przekrój chińskiego mennictwa (no może poza XX wiekiem). Uwagę zwracają również walory estetyczne ekspozycji. Szkoda tylko, że nie jest to wystawa stała.

2 przemyślenia nt. „„Od płacideł po Juany. Podróż przez 4 tysiące lat mennictwa chińskiego” – kilka obrazków z wystawy

  1. Właśnie się zastanawiam nad kupnem srebrnych monet, zasatanawia mnie tylko, czy np na stronie – ceny srebra są wirygodne ceny. Nie chciałbym przepłacać, nie chcę jednak wyjść na niemądrego korzystając z mało wiarygodnych źródeł. Mam nadzieję, że odpowiedź na moje pytanie nie sprawi problemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *