Ignacy Zagórski narobił zamieszania

Do przygotowania poniższego wpisu skłonił mnie jeden z wnikliwych komentarzy pana Łukasza Cieśli pod tekstem „Trojak 1596 z gałązką z jagodami – błędne atrybucje w katalogach T. Igera i E. Kopickiego”.

http://blognumizmatyczny.pl/2017/05/13/trojak-1596-z-galazka-z-jagodami-bledne-atrybucje-w-katalogach-t-igera-i-e-kopickiego/

W artykule tym była m.in. poruszana kwestia znaku mincerskiego, tzw. gałązki z jagodami. We wspomnianym komentarzu Łukasz Cieśla napisał m.in.: „Ignacy Zagórski, w opisie do tablic „Monety dawnej Polski…” podaje przy rewersie trojaka nr 258 z 1596 r., że <<krzak róży otoczony głoskami J – D oznacza Jana Drezdeńczyka wardajna mennicy krakowskiej>>. Czy Zagórski ma na myśli Jana Dittmara? Patrząc na monetę, to ten krzak róży wygląda jak gałązka z jagodami.”

Strona tytułowa dzieła Ignacego Zagórskiego

Najpierw odpowiedzmy wprost na pytanie, o to kogo miał, a kogo nie miał na myśli I. Zagórski. Potem przyjrzymy się sprawie trochę dokładniej. Otóż pisząc o Janie Drezdeńczyku Zagórski z pewnością nie miał na myśli Jana Dittmara. Sądzę, że w ogóle nie wiedział o jego istnieniu. Dittmar przybył do Polski z Goslaru, a nie z Drezna. Nie wiadomo co prawda skąd pochodził, ale nie są znane źródła, które potwierdzałyby jego drezdeńskie pochodzenie. Jan Dittmar i Jan Drezdeńczyk to dwie różne osoby.

Skąd więc I. Zagórski wytrzasnął Drezdeńczyka i dlaczego przypisał mu gałązkę z jagodami? Wydaje się, że zacny uczony zainspirował się uniwersałem podskarbiego wielkiego koronnego Hermolausa Ligęzy, w którym to dokumencie podskarbi po śmierci Jana Hase Drezdeńczyka, pełniącego w mennicy bydgoskiej funkcję probierza, mianuje na jego miejsce Jana Elsnera. Tak więc I. Zagórski skojarzył postać Jana Drezdeńczyka z inicjałami „I-D” oraz występującym między nimi znakiem mincerskim „gałązka z jagodami”, które widział na monetach .

***

Teoria I. Zagórskiego n. t. Jana Drezdeńczyka, który jakoby posługiwał się znakiem „gałązka z jagodami” oraz był wardajnem (probierzem) mennicy krakowskiej została poddana krytyce już w XIX wieku.

Stanisław hr. Walewski w swoim dziele „Trojaki koronne…” tak odniósł się do powyższej sytuacji: „Z tymże rokiem (1595 D. M.) rozpoczyna się szereg trojaków ze znakiem kwiatu o trzech jagodach, który Zagórski przypisuje Janowi Drezdeńczykowi, co jest niewątpliwie potwierdzone faktem, że się na jednym trojaku obok niego znajdują głoski I D odpowiadające doskonale pierwszym głoskom imienia i nazwiska tego myncarza. Wprawdzie robi z niego Zagórski wardaina mennicy krakowskiej, ale znów na to twierdzenie żadnego wiarygodnego źródła nie podaje, a nam się zdaje być pewnikiem, że Kraków wówczas wcale trojaków nie wybijał i że w tem mieście mennica nie istniała. Kwiat o trzech jagodach spotyka się zawsze na licznych monetach, które są nim ozdobione obok godła Hermana Rüdigera (…) Dowodzi to najwyraźniej, że mincarz, który tego znaku używał był podwładny Rüdigera dzierżawcy mennic wielkopolskich, a nie mógł mieć żadnej styczności z mennicą krakowską chociażby takowa i istniała” (S. Walewski: Trojaki koronne Zygmunta III od 1588 do 1624, Kraków 1884, s. 75, 76).

Jak widzimy S. Walewki podważa jeden z dwóch wątpliwych elementów teorii I. Zagórskiego – związek mincerza posługującego się znakiem „gałązka z jagodami” z mennicą krakowską. Próbuje nawet wyjaśnić skąd się ta pomyłka u Zagórskiego wzięła: „niewątpliwie z textu tego dokumentu (wspomnianego wyżej uniwersału Hermolausa Ligęzy D. M.) wypływa, że Drezdeńczyk był probierzem w Bydgoszczy, a nie wardainem mennicy krakowskiej. Pomyłka szanownego numizmatyka zapewne ztąd powstała, iż wyraz Ibidem do Krakowa odniósł, a nie do Bydgoszczy, jak wskazuje tok wspomnianego uniwersału” (ibidem, s. 76).

***

W jednej sprawie – związku mincerza „I – D” z mennicą krakowską – hrabia Walewski miał rację. W drugiej się jednak mylił. Umieszczane na monetach inicjały „I – D” nie oznaczały bowiem Jana Drezdeńczyka lecz Jana Dittmara.

Czerwona żarówka z tyłu głowy powinna się nam zapalić już w momencie czytania uniwersału Hermolausa Ligęzy. Jest to dokument z roku 1629. Trojak opisany w pracy I. Zagórskiego został wybity w 1596 roku. Tak więc jeśliby przyjąć, że umieszczona tam „gałązka z jagodami” należy do Jana Drezdeńczyka, to okazałoby się, że był on probierzem w mennicy bydgoskiej przez ponad trzydzieści lat. W tych czasach przepływy kadrowe między mennicami były dość intensywne. Kontrakty podpisywano na znacznie krótsze okresy czasu. Trzydzieści parę lat w tej samej mennicy, na tym samym stanowisku? Dziwne.

Kolejny argument. Załóżmy, że Jan Drezdeńczyk rzeczywiście pracował w mennicy bydgoskiej już w roku 1596. Jaką mógł tam pełnić funkcję? Właścicielem mennicy był wówczas Stanisław Cikowski, dzierżawcą – Herman Rüdiger, probierzem zaś i p.o. mincmistrza – Jerzy Kindiger. Tak więc Jan Drezdeńczyk mógł być najwyżej zwykłym mincerzem. Czy zwykły mincerz – zgodnie z ordynacją menniczą z roku 1591 – miał prawo kłaść swe znaki mennicze na monetach? Oczywiście nie.

Jan Hase Drezdeńczyk został probierzem mennicy bydgoskiej dopiero w roku 1616. Powołał go na to stanowisko podskarbi wielki koronny Jan Daniłłowicz w sierpniu 1616 roku: „(…) zlecam i wkładam to na uczciwego pana Jana Hasza z Drezna, przyjmując go za probierza mennicy zwyż mianowanej” (M. Gumowski: Mennica Bydgoska. Toruń 1955, s. 61). Jan Hasz to oczywiście Jan Hase. Tak na marginesie, gdyby kładł na monetach swe inicjały to raczej „I – H”, a nie „I – D”.

Stanisław Walewski nie znał dokumentów dotyczących Jana Dittmara i roli jaką odgrywał on w mennicach wielkopolskich. Stąd też skojarzył inicjały „I – D” z jedyną postacią w menniczym środowisku Wielkopolski, której imię i nazwisko do nich pasowało – z Janem Drezdeńczykiem.

***

Teraz druga część komentarza Łukasza Cieśli. „Druga sprawa – T. Iger w swoim katalogu (str.117) pisze powołując się na M. Gumowskiego „Mennica Bydgoska”, że w mennicy bydgoskiej w pierwszych latach stemple przygotowywał Jan Drezdeńczyk, bo można na nich znaleźć jego znak <<gałązkę z trzema kwiatkami>> i czasem litery ID”.

Odwołanie się do „Mennicy Bydgoskiej” M. Gumowskiego nie ma w tym przypadku sensu. Gumowski bowiem w swojej pracy co najmniej dwukrotnie – na stronach 59 i 61 – podaje informację wykluczającą możliwość umieszczania znaku mincerskiego przez Jana Drezdeńczyka na trojakach z roku 1596. Informacja ta dotyczy mianowicie objęcia przez Jana Hase z Drezna funkcji probierza w mennicy bydgoskiej w roku 1616. Dopiero ten szczebel hierarchii wśród personelu mennicy umożliwiał umieszczanie znaku menniczego na monetach (jeśli probierz pełni obowiązki mincmistrza).

Inspiracją dla umieszczenia w katalogu T. Igera wzmiankowanego fragmentu dotyczącego Jana Drezdeńczyka była raczej praca S. Walewskiego „Trojaki koronne Zygmunta III od 1588 do 1624”.

Zresztą bardziej wygląda to na pomyłkę. Zwłaszcza, że teoria o Janie Drezdeńczyku jako twórcy stempli trojaków z roku 1596 nie ma odzwierciedlenia w części katalogowej książki. Wśród trojaków bydgoskich nie zostały bowiem umieszczone te z „gałązką z jagodami”. Najlepszym podsumowaniem jest tu chyba komentarz Łukasza Cieśli: „nie znalazłem ani jednego trojaka z Bydgoszczy ze znakami „Jana Drezdeńczyka” i S. Cikowskiego. Czyżby jakaś redakcyjna pomyłka w katalogu?”

***

Literatura:

M. Gumowski: Mennica Bydgoska. Toruń 1955

T. Iger: Katalog trojaków polskich, Warszawa 2008

S. Walewski: Trojaki koronne Zygmunta III od 1588 do 1624, Kraków 1884

I. Zagórski: Monety dawnej Polski. Teksty do tablic, Warszawa 1977

 

 

2 przemyślenia nt. „Ignacy Zagórski narobił zamieszania

  1. Wreszcie tu dotarłem i przeczytałem wpis, nawet kilka razy. Zagadka Drezdeńczyka wydaje się wyjaśniona, bo nie mam się do czego przyczepić. Dziękuję, Panie Dariuszu za poświęcony twórczo czas i wiedzę. Co do mennicy krakowskiej, to ostatnio wpadł mi w oko, ciekawy list, z grudnia 1602 r., napisany przez podskarbiego koronnego Jana Firleja do Króla ZIIIWazy, w którym pojawia się wątek rzekomego zarządcy mennicy, którym Firlej obwołuje Marszałka Nadwornego, zapewne Mikołaja Wolskiego (funkcję tą sprawował od 1600-1617). Bardzo ciekawie Jan Firlej tłumaczy się Królowi, z zarzutu bicia dutków w tej mennicy, niezgodnie z ordynacją. Gdyby był Pan zainteresowany, to podeślę na email pdfa. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *