Technologia produkcji menniczej w XVI i XVII w.

Trzech autorów położyło największe chyba zasługi aby dostępną wiedzę na temat technologii produkcji menniczej na przełomie XVI i XVII wieku zebrać, w sposób całościowy opracować i przedstawić w klarownej formie czytelnikowi. Są to mianowicie Walery Kostrzębski, Janusz Reyman oraz  Aleksander M. Kuźmin. Spośród ich dzieł pracą najbardziej czytelną i przejrzystą jest książka tego ostatniego „Organizacja mennic i techniki mennicze w Polsce XVI-XVII w.”

Przy omawianiu technologii produkcji menniczej przełomu XVI i XVII wieku przyjmiemy więc schemat zastosowany przez A. M. Kuźmina, w którym zostały opisane po kolei poszczególne działy mennicy: szmelcernia, glijarnia, strzygarnia, justownia, bielarnia oraz pręgiernia. Zagadnienia związane z procesem produkcyjnym, które nie występowały w mennicy lubelskiej (np. działanie prasy walcowej) zostaną jedynie zasygnalizowane.

Freski z kościoła św. Jakuba w Kutnej Horze, (kwartalnik „Grosz” 2017, nr 171)

SZMELCERNIA

Działem od którego rozpoczynał się cały cykl produkcyjny była szmelcernia zwana też topnią. Ze względu na specyfikę tego działu, zdarzało się iż szmelcernia była oddzielona od pozostałych części mennicy, niekiedy nawet umieszczana na obrzeżach miasta, pod jego murami.

W szmelcerni na pierwszym etapie pracy gromadzono srebrny złom, który następnie łamano na drobne kawałki, dodawano pawiment (monety wycofane z obiegu oraz obce), a następnie przetapiano tak przygotowany surowiec. Najważniejszym urządzeniem w szmelcerni był piec, w którym można było uzyskiwać wysokie temperatury. Zasadniczym celem na tym etapie było uzyskanie fajnu, czyli czystego srebra. Aby uzyskać czyste srebro zabieg przetapiania trzeba było powtarzać kilkakrotnie.

Kolejny etap zakładał uzyskanie srebra o określonej próbie. Aby osiągnąć pożądany efekt należało do czystego srebra dodać odpowiednią ilość miedzi. Na tym etapie najważniejszą rolę odgrywał probierz, który nadzorował cały proces i badał próbę uzyskiwanego srebra. Jeśli próba była zbyt niska, stop wzbogacano fajnem. Jeśli próba była zbyt wysoka, dodawano cudzec, czyli śrut miedziany (drobne ziarenka miedzi). Obniżanie próby stopu nazywano ligurowaniem.

Po osiągnięciu określonej próby płynne srebro wlewano do specjalnych form (sztychów). Po wystygnięciu metal uzyskiwał kształt sztabek, zwanych canami. Do przenoszenia gorących canów używano charakterystycznych haków menniczych, które stały się najważniejszym symbolem zawodu mincerza. Wielu mincmistrzów używało haków jako swych znaków menniczych. Hak pojawił się również jako element znaku menniczego u dwóch kierowników mennicy lubelskiej: Daniela Koste i Hanusza Ecka.

Fot. TPZN (wątek „Jak wyglądała sztabka miedzi odlewana w mennicy?”)

GLIJARNIA

Cany, które powstały w szmelcerni trafiały następnie do glijarni zwanej też klizarnią. Celem tego działu było uzyskanie srebrnej blachy o odpowiedniej grubości. Aby uzyskać ten efekt srebrne cany umieszczano w piecu (innym niż w szmelcerni) i rozgrzewano do czerwoności. Dzięki temu po ostudzeniu srebrne sztabki stawały się plastyczne i łatwe w dalszej obróbce. W mennicach bardziej zaawansowanych technologicznie tak rozhartowane cany rozwalcowywano w cywarkach uzyskując blachę o stosunkowo równej grubości na całej powierzchni. W mennicach bardziej prymitywnych – a do takich należała lubelska – blachę rozklepywano ręcznie, młotami na żelaznych albo kamiennych kowadłach. Aby przy tej drugiej metodzie uzyskać w miarę równą grubość blachy potrzebna była wielka wprawa. Efekty były jednak i tak zauważalnie gorsze niż przy rozwalcowywaniu w cywarkach.

Fot. TPZN (wątek „Jak wyglądała sztabka miedzi odlewana w mennicy?”)

Porównajmy dziesięć przypadkowych (wybranych losowo) trojaków albo szóstaków lubelskich z dziesięcioma pochodzącymi z wysoko zmechanizowanej mennicy, np. w Malborku. Różnica będzie widoczna na pierwszy rzut oka. Monety emitowane przez mennice lubelską były często niedobite. To jest właśnie efekt ręcznej obróbki canów w glijarni.

STRZYGARNIA

Z kolei srebrna blacha z glijarni trafiała do strzygarni (krajarni). Tam była najpierw cięta nożycami (lub piłowana specjalną piłą do blachy) na paski odpowiedniej szerokości. Następnie z pasków tych przy pomocy wycinaków lub przebijaków – były wycinane srebrne krążki o określonej średnicy (dla mniejszych krążków). Do wycinania większych krążków stosowano tzw. dłuta łukowate lub dursznity.

Fot. TPZN (wątek „Jak wyglądała sztabka miedzi odlewana w mennicy?”)

JUSTOWNIA

Krążki monetarne ze strzygarni wędrowały do justowni. Tam były ważone. Istniały dwie metody ważenia: al pezzo i al marco. Ta pierwsza była stosowana przy produkcji monet grubych, ta druga – przy mniejszych nominałach.

Metoda al pezzo polegała na tym, że każdy krążek monetarny po opuszczeniu strzygarni był ważony oddzielnie i musiał spełniać standardy wagowe określone przez ordynację. Jeśli po zważeniu danego krążka okazało się, że jest on zbyt ciężki należało go poddać justowaniu, czyli nieco spiłować. Gdy krążki monetarne były dużo cięższe niż powinny wówczas je obcinano. Krążki zbyt lekkie były odrzucane i trafiały do ponownego przetopienia.

Z kolei druga metoda – al marco – stosowana była przy produkcji drobnicy. Otóż w tym przypadku ordynacja określała ilość monet, która ma być wybita z grzywny menniczej. Waga pojedynczych egzemplarzy nie była istotna. Miało to oczywiście uzasadnienie ekonomiczne. Ważenie każdego z osobna krążka, z którego miał powstać grosz czy trojak zabierałoby zbyt dużo czasu.

Jeśli ciężar określonej przez ordynację ilości monet był za duży, wówczas wybierano co grubsze krążki i wymieniano je na cieńsze, lub też grubsze krążki spiłowywano albo obcinano. Jeśli z kolei ciężar danej ilości monet przypadających na grzywnę był zbyt niski, wtedy wymieniano cieńsze krążki na grubsze. Waga całości musiała się zgadzać.

Warsztat menniczy, szesnastowieczna grafika

BIELARNIA

Kolejnym działem w mennicy była bielarnia, czyli wajskamera. Tu krążki monetarne, które przeszły selekcję w poprzednim dziale były czyszczone. Odbywało się to w kilku etapach.

Najpierw podlegały one bieleniu. Był to zabieg chemiczny polegający na wytrącaniu miedzi z powierzchni krążków. W tym celu gotowano je w roztworze soli kuchennej i kamienia winnego. Walery Kostrzębski pisał z kolei o bieleniu za pomocą kwasu siarczanego: „z ich powierzchni wygryza się miedź za pomocą kwasu siarczanego rozcieńczonego wodą, przez co powstaje na powierzchni blaszki czyste srebro zwane pobiałą. Im blaszki są dłużej bielone, tym na powierzchni tworzy się grubsza warstwa czystego srebra” (Wiadomości Numizmatyczno-Archeologiczne 3/1896, s. 118).

Aby usunąć związki miedzi z powierzchni krążki były następnie płukane w wodzie, a potem polerowane ręcznie (większe krążki) lub czyszczone mechanicznie (mniejsze). Czyszczenie mechaniczne odbywało się w obracającej się beczce wypełnionej krążkami monetarnymi, zmielonym piaskiem oraz miałem węglowym. Zamiast beczki stosowano również worki z mocnego materiału.

PRĘGIERNIA

Pręgiernia była najważniejszym działem mennicy. Trafiały tu wybielone krążki (płatki mennicze), które wkrótce miały zostać monetami. Wybijanie lub wytłaczanie stempla na  płatku menniczym nazywane było pręgowaniem, stąd nazwa działu.

W bardziej zaawansowanych technologicznie mennicach monety pręgowano metodą kafarową (stosowaną do czasów Stefana Batorego), przy pomocy prasy śrubowej, przy użyciu śruby menniczej lub też prasy walcowej. W mennicach mniej zmechanizowanych, do produkcji niższych nominałów używano tradycyjnego, ręcznego bicia młotem. Przyjrzyjmy się nieco bliżej metodzie młotowej. Bardzo precyzyjnie opisał ją A. M. Kuźmin: „Dolny stempel osadzano na trwałe w klocu drewnianym. Na stempel ów kładziono krążek monetarny, a następnie górny stempel przykładano do leżącego krążka i w tak uformowany stos uderzano z góry młotem. W ten sposób na krążku odbijały się wizerunki stempla dolnego z jednej strony krążka i górnego z drugiej” (Organizacja mennic i techniki mennicze w Polsce XVI-XVII w., Warszawa 2003, s. 19). Aby wzmocnić drewniany kloc, w którym umieszczony był dolny stempel, opasywano go metalowymi obręczami.

W tym miejscu wyjaśnijmy jak powstawały tzw. hybrydy – monety z awersem z jednego typu monety, a rewersem z innego. Na drewnianym klocu osadzony był dolny stempel awersu. Zużywał się on wolniej niż stempel górny (rewersu). Gdy stempel górny nie nadawał się już do użytku, nie wyrzucano oczywiście kompletu (pary) stempli lecz do dolnego dobierano nowy górny. Z kolei po pewnym czasie zużywał się stempel dolny. Wówczas do stempla górnego dołączano nowy stempel dolny. Tym sposobem pojawiały się niekiedy monety z – przykładowo – popiersiem charakterystycznym dla danego rocznika, a schematem ikonograficznym rewersu typowym dla innego.

Bicie monet metodą młotową, fragment Ołtarza Gwarków (prawe skrzydło) autorstwa Hansa Hessego w Kościele Św. Anny w Annabergu, XVI w.

***

Na koniec powiedzmy jeszcze dwa słowa na temat produkcji stempli menniczych. Za ich wykonywanie odpowiedzialny był rytownik. Miał on przydzielonych pomocników i uczniów, którym powierzał mniej odpowiedzialne czynności. Stempel wykonywano ze stalowego walca o średnicy odpowiadającej konkretnemu nominałowi. Najpierw walec rozhartowywano, a potem powierzchnię, na której miał zostać umieszczony rysunek stempla dokładnie polerowano. Z kolei na tak przygotowaną powierzchnię rytownik nanosił rysunek stempla. Był to oczywiście negatyw tego co potem widniało na monecie. Wykonując rysunek na stalowym walcu, rytownik używał metod grawerowania (przy pomocy rylców i rysików) oraz – w znacznie większym stopniu – puncowania (przy pomocy punc). Wykorzystanie punc bardzo przyspieszało i ułatwiało pracę nad stemplem.

Do podstawowego zestawu rytownika należały więc punce liter, cyfr, przerywników legendy, obwódek. Jako proste i mniej ważne były one nanoszone na stempel przez pomocników i uczniów. Bardziej skomplikowane i ważniejsze elementy stempla – portrety królewskie, herby, znaki mennicze, korony – puncował sam rytownik.

Wykonany przez rytownika stempel był ponownie utwardzany i przekazywany do pracy w pręgierni.

Stemple z Muzeum Tradycji Regionalnych w Szczecinie (Gabinet Pomorski: „W zwierciadle monet, banknotów i pieczęci”)

Trojak krakowski 1619 oraz stemple z Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy (depozyt Muzeum Okręgowego w Toruniu), które służyły do produkcji tego typu trojaków.

***

Powyższy tekst to fragment jednego z rozdziałów książki „Mennica koronna w Lublinie 1595-1601”:

http://numizmatyka-lublin.pl/1736,pl_dariusz-marzeta-mennica-koronna-w-lublinie.-1595-1601-lublin-2017.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *