Kolejny rok za nami. Poniżej, zgodnie z tradycją, trochę statystyk. Ostatni rok był rekordowy. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy naszą stronę odwiedziło 159 000 osób. To więcej niż przez pierwszych sześć lat istnienia bloga. Przyznam, że sam jestem w szoku. Poniżej możemy przyjrzeć się szczegółowym statystykom z podziałem na lata:
X 2015 – X 2016: 8 500
X 2016 – X 2017: 15 000
X 2017 – X 2018: 20 000
X 2018 – X 2019: 27 500
X 2019 – X 2020: 36 500
X 2020 – X 2021: 40 500
X 2021 – X 2022: 36 500
X 2022 – X 2023: 37 500
X 2023 – X 2024: 48 000
X 2024 – X 2025: 71 000
X 2025 – X 2026: 159 000
W ciągu zaledwie dwóch lat liczba rocznych odwiedzin wzrosła z 48 000 do 159 000. Łącznie licznik odwiedzin bloga przekroczył już 500 000. Dziękuję za Waszą obecność na blogu – to właśnie ona jest dla mnie największą motywacją do dalszego pisania.
Tymczasem zapraszam do lektury kolejnego wpisu.
***
W czasie, gdy na polskim tronie zasiadał Zygmunt III Waza, obok legalnych monet pochodzących z oficjalnych mennic, w obiegu znajdowały się monety, które można ogólnie określić jako emisje nieoficjalne. Tej właśnie, dość niejednorodnej grupy, będzie dotyczył dzisiejszy wpis.
Zarysowany poniżej podział emisji nieoficjalnych, jak też poszczególne definicje odzwierciedlają moje subiektywne podejście do zagadnienia. W środowisku numizmatycznym nie przyjęły się bowiem jednolite definicje, które zostałyby zaakceptowane przez różnych autorów zajmujących się monetami anomalnymi czy falsyfikatami z epoki Zygmunta III. Wystarczy porównać odpowiednie fragmenty katalogu T. Igera[i], czy też „Słownik numizmatyczny” forum TPZN[ii], aby przekonać się, że akcenty są inaczej rozłożone, te same pojęcia oznaczają czasami coś innego, a te same zjawiska bywają przez różnych autorów określane odmiennymi pojęciami.
1. Ogólny podział emisji nieoficjalnych
W książce „Szelągi Zygmunta III Wazy” jeden z rozdziałów poświęciłem właśnie tej grupie monet[iii]. W dzisiejszym wpisie rozwiniemy i pogłębimy przedstawiony tam podział emisji nieoficjalnych. Oto on:
- Monety anomalne
- Bite nielegalnie w polskich mennicach (nieznanych)
- Bite w obcych mennicach (stanowią zdecydowaną większość monet anomalnych)
- Fałszerstwa
- Urzędowe fałszerstwa produkowane przez profesjonalnych mincerzy w obcych mennicach
- Prymitywne, pokątne fałszerstwa bite zarówno w Polsce jak i zagranicą
(Zauważmy, że nie zostały tu uwzględnione naśladownictwa).
2. Naśladownictwa
Umieszczanie w jednej grupie monet anomalnych, fałszerstw i naśladownictw jest nieuzasadnione, choć powszechnie stosowane przez autorów zajmujących się zagadnieniem monet anomalnych czy falsyfikatów. Naśladownictwa są bowiem oficjalnymi emisjami obcych państw, monetami bitymi zgodnie z ordynacją menniczą obowiązującą na danym obszarze. Wzorują się co prawda na produktach polskich mennic, nie ukrywają jednak swojego rzeczywistego pochodzenia. Są to emisje pod każdym względem legalne.
Najczęściej naśladowano polskie trojaki. Powód był oczywisty. Nominał ten – zwłaszcza od czasów Stefana Batorego – zdobył sobie olbrzymią popularność. Był chętnie przyjmowany w Europie Środkowo-Wschodniej i Południowej, a także – (uwaga!) – przez mieszkańców Imperium Osmańskiego. Charakteryzował się elegancją rysunku oraz dobrą próbą srebra. W konsekwencji, w różnych państwach pojawiły się emisje naśladujące stopę menniczą, stylistykę (lub niektóre elementy rysunku) polskich trojaków. Dotyczy to również, choć w mniejszym stopniu, innych nominałów, np. szelągów. Przy tym wszystkim, podkreślmy to raz jeszcze, emitent monety był ściśle określony.
Naśladownictwa polskich monet pojawiły się w:
- Prusach książęcych
- Kurlandii
- Brandenburgii (w czasach księcia Joachima II w roku 1553)
- Szwecji (ściślej – w Elblągu i Rydze w czasie szwedzkiej okupacji)
- Siedmiogrodzie (Transylwanii)
- Księstwach śląskich
Kurlandia, szeląg lenny Fryderyk Kettler i Wilhelm Kettler, Mitawa 1607
Siedmiogród, trojak Gabriel Batory, 1609; zdjęcie: WCN
3. Monety anomalne – fałszerstwa z wyższej półki
Monety anomalne należą do fałszerstw szczególnego rodzaju. Są to monety wzorowane na oficjalnych emisjach polskich. Ich zasadnicza cecha to próba ukrycia pochodzenia – mennicy, w której zostały wybite – oraz osób odpowiedzialnych za produkcję. Jak widać, granica między naśladownictwami a monetami anomalnymi jest bardzo wyraźna. Inne cechy monet anomalnych to[iv]:
- menniczy kunszt
- (zwykle) obniżona zawartość srebra w porównaniu z obowiązującą ordynacją menniczą
- (zwykle) obniżona waga w stosunku do wymagań ordynacji
Opisując trojaki anomalne T. Iger wyodrębnił osobną grupę trojaków, które posiadają inicjały „HD”. Ponadto wprowadził rozróżnienie na trojaki ze znakami menniczymi oraz bez znaków menniczych, a także na trojaki z datą oraz bez daty[v]. W tym miejscu musimy podkreślić, że niezależnie od kunsztu menniczego, monety anomalne były emisjami nielegalnymi (stąd próba zatarcia śladów świadczących o pochodzeniu monety). Tak więc wspomniane w katalogu T. Igera litery „HD” są to zapewne inicjały pozorne. Podobnie jak fałszywe znaki mennicze czy widniejąca na monetach data, która zapewne nie odzwierciedla rzeczywistej daty wybicia. Umieszczanie na niektórych monetach anomalnych pozornych inicjałów, fałszywych znaków menniczych oraz daty miało je uwiarygodnić w oczach odbiorców.
Monety anomalne były emitowane przez profesjonalne mennice, przy ich produkcji pracowali zawodowcy – wysoko wykwalifikowani mincerze. Ich zasadniczy podział dotyczy miejsca pochodzenia. Można je więc podzielić na dwie grupy:
- Pochodzące z mennic polskich, bite dobrymi stemplami (oryginalnymi lub wykonanymi przy pomocy oryginalnych punc)
- Pochodzące z mennic obcych
W grupie monet anomalnych, wyprodukowane w polskich mennicach stanowią zdecydowaną mniejszość. Np. spośród trojaków anomalnych zaprezentowanych w katalogu T. Igera, tylko jeden zdaje się być bity stemplem wykonanym przy pomocy oryginalnych punc[vi]. Portret na stemplu awersu omawianej monety został wykonany przy użyciu punc wykorzystywanych w mennicy koronnej w Lublinie. Poniżej, dla porównania obok trojaka anomalnego, oryginalny trojak lubelski z tym samym typem portretu.
Trojak anomalny, Zygmunt Waza, 1597, zdjęcie: WCN
Trojak koronny Zygmunt Waza, Lublin 1598
Monety z tym typem portretu bito w Lublinie jedynie w roku 1598, co potwierdza zasadę, iż daty na trojakach anomalnych nie odnoszą się do rzeczywistej daty wybicia monety.
Dla mincerzy, którzy „po godzinach” wybijali trojaki anomalne, główny zysk stanowiła obniżona waga monety oraz gorsza próba srebra, z której została ona wykonana. Na omawianym trojaku z katalogu T. Igera widać (zwłaszcza na rewersie) prześwitującą miedź.
***
Poza wymienionym wyżej przykładem, pozostałe trojaki anomalne z katalogu T. Igera są mniej lub bardziej udanymi imitacjami oryginalnych trojaków Zygmunta III Wazy. Można przypuszczać, że pochodzą one z obcych mennic.
Część monet anomalnych z obcych mennic naśladowała ogólnie dany nominał, np. trojaki. Nie starano się odwzorować cech konkretnej emisji pochodzącej z konkretnej mennicy.
Trojak anomalny Zygmunt Waza, 1601
Inne z kolei starały się naśladować produkty konkretnych mennic. W tej grupie monet anomalnych występują m.in. „malborskie”, „ryskie”, „poznańskie”, „olkuskie”, „bydgoskie”, „lubelskie”, „krakowskie”. Wydaje się, iż autorzy katalogu T. Igera wyciągnęli błędny wniosek z występowania na trojakach anomalnych oznaczeń menniczych i znaków mincerskich: „Trojaki wykonane najprawdopodobniej w mennicach krajowych, lecz znaki mincerzy umieszczone na tych monetach pozwalają na związanie ich z określonymi mennicami”[vii]. Myślę, że jednak nie pozwalają. Jedyny wniosek jaki można wyciągnąć jest taki, że konkretne monety, pochodzące z konkretnych mennic były wzorem, na podstawie którego wykonywano stemple do produkcji danej monety anomalnej. Ostatnią rzeczą jaką zrobiłby mincerz wybijający nielegalnie monety o zaniżonej wadze czy próbie, pracujący przykładowo w mennicy malborskiej, byłoby wykonanie stempli z oznaczeniami wskazującymi właśnie na mennicę malborską.
Trojak anomalny Zygmunt Waza, (15)99 (typ „malborski”)
Zysk dla producenta monet anomalnych pochodzących z zagranicy stanowiła – obok zaniżonej wagi i próby – popularność polskiego nominału i fakt, iż polskie monety (zwłaszcza trojaki) były chętnie przyjmowane w wielu krajach Europy Środkowo-Wschodniej i Południowej (o czym była mowa przy omawianiu naśladownictw).
4. Monety anomalne a zwykłe fałszerstwa
Na monetach anomalnych świadomie i z premedytacją nie umieszczano informacji o pochodzeniu monety (znaków mincerskich, inicjałów), albo umieszczano oznaczenia nieprawdziwe. Było to klasyczne zacieranie śladów.
Tym co odróżnia monety anomalne (falsyfikaty „elitarne”) od zwykłych falsyfikatów z epoki jest po pierwsze wysoki poziom artystyczny i kunszt menniczy, czyli po prostu jakość świadcząca o tym, iż powstały one w zaawansowanych technologicznie warsztatach, np. mennicach państwowych.
Drugie kryterium wiązałbym z czymś, co można by nazwać „granicą przyzwoitości kruszcowej”. Jak pisałem w książce „Szelągi ZIIIW”: „Pewne parametry wskazują (…) iż szelągi anomalne powstały nielegalnie, z naruszeniem istniejących przepisów. Często charakteryzują się zaniżoną wagą, a co za tym idzie zawartością srebra niższą niż przewidywała dana ordynacja mennicza.”[viii] Czyli jakiś procent srebrnego kruszcu w szelągach anomalnych jednak się znajduje. Jeśli moneta miedziana (cynowana) udaje bilonową – jak miało to miejsce w przypadku wysoko zaawansowanych technologicznie produkcji suczawskich – jest po prostu falsyfikatem, a nie szelągiem anomalnym.
Wymienione wyżej kryteria nie są oczywiście ostre jak brzytwa. Spróbujmy jednak zastosować je do widocznej poniżej monety. Jak wysoki powinien być poziom artystyczny monety, aby uznać ją za anomalną (a nie falsyfikat)? Czy szeląg widoczny poniżej prezentuje wystarczający „kunszt menniczy”? Wydaje się, iż mimo błędu w napisie otokowym na awersie („RXE” zamiast „REX”) jakość produktu sytuuje go raczej w obszarze szelągów anomalnych niż falsyfikatów.
Teraz drugie kryterium – „granica przyzwoitości kruszcowej”. Niestety bez specjalistycznych badań nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Moneta jest pokryta grubą warstwą patyny i nie widać jej powierzchni.
Szeląg koronny Zygmunt Waza 1 – 6 (fałszerstwo, typ poznańsko-wschowski)
W książce „Szelągi Zygmunta III Wazy”[ix] uznałem, iż omawiana moneta to szeląg anomalny. Jednakże kilka miesięcy po wydaniu książki dokonałem pewnego zakupu, dzięki któremu zweryfikowałem swój pogląd. Zdjęcie monety poniżej.
Szeląg koronny Zygmunt Waza, b. d., (fałszerstwo, typ poznańsko-wschowski)
Jak widzimy moneta pochodzi z tego samego warsztatu co prezentowana poprzednio. Porównajmy monogram króla (do złudzenia przypominający produkcję mennicy wschowskiej), korony na awersie i rewersie, liternictwo. Na awersie pojawił się nawet ten sam błąd „RXE”. Na rewersie widoczne są te same wysiłki rytownika, który nie mógł harmonijnie zmieścić obok siebie Orła Białego i Pogoni (herby sprawiają wrażenie wciśniętych na siłę). Są też oczywiście pewne różnice. Pod herbami Polski i Litwy zamiast Snopka pojawiła się tarcza z dziwnym zwierzęciem (być może jest to Lewart). Są też drobne odmienności w napisach otokowych. Nie zmienia to jednak faktu, że podobieństwo stylistyczne obydwu monet jest uderzające. Wyszły one z pewnością spod tej samej ręki.
Dlaczego uznałem, że widoczny niżej szeląg – a co za tym idzie również moneta pochodząca z tego samego warsztatu, prezentowana wyżej – to falsyfikat, a nie szeląg anomalny. Ze względu na kryterium „granicy przyzwoitości kruszcowej”. Jest to mianowicie moneta miedziana, która jedynie dla niepoznaki pokryta została cienką warstewką srebra (?). Resztki srebrzenia – a być może cynowania – widoczne są zwłaszcza na rewersie.
Srebrzenie monet było często spotykanym w XVII wieku sposobem ukrycia, iż wprowadzana do obiegu moneta została wykonana z miedzi[x]. Poniżej przykład typowego fałszerstwa wykonanego w stylu szelągów malborskich. Srebrzenie jest tu lepiej zachowane niż na monecie omawianej poprzednio.
Szeląg koronny Zygmunt Waza 9 – 01 (fałszerstwo, typ malborski)
5. Zwykłe falsyfikaty
Falsyfikaty z epoki to monety wybite nielegalnie, na szkodę emitenta. Mogły być wykonane w amatorskim, słabym warsztacie. Wówczas były to wyroby prymitywne, posiadające wiele błędów literowych, czasami fantazyjne napisy, a niekiedy nawet znaki imitujące litery. Rysunek ujawniał niewiedzę, brak doświadczenia i nieudolność fałszerza. Monety takie bite (klepane) z miedzianej blachy były nazywane klepaczami.
Fałszerstwo z epoki (XVII w.), tzw. klepacz
Drugą grupę stanowiły fałszerstwa pochodzące z profesjonalnych, państwowych mennic. Podobnie jak monety anomalne, cechował je kunszt menniczy. Tym co je z kolei od monet anomalnych odróżniało to kryterium „przyzwoitości kruszcowej”.
***
W roku 1661 z nominacji Turcji hospodarem Mołdawii został Istrate Dabija. Rządził Mołdawią przez 4 lata. Był to czas, gdy w Polsce dobiegało końca panowanie Jana Kazimierza. Istrate Dabija zmarł w roku 1665. W krótkim okresie swoich rządów prowadził dość aktywną politykę. Brał np. udział w wojnie turecko-austriackiej na terenie Siedmiogrodu (po stronie Turcji rzecz jasna). Najbardziej znany rys jego polityki związany jest jednak z uruchomieniem doskonale wyposażonej fałszerskiej mennicy w Suczawie, której produkty zalały rynki pieniężne Europy Środkowo-Wschodniej. Jednym z głównych produktów eksportowych Istrate Dabiji były „szelągi Zygmunta III Wazy”.
Krzysztof Wnęk wyróżnił cztery typy fałszerstw szelągów Zygmunta III bitych w Suczawie:
- Szelągi koronne typu malborskiego (zdjęcie na poprzedniej stronie)
- Szelągi koronne z orłem
- Szelągi litewskie (typ z lat 1624-1627)
- Szelągi koronne z poziomym napisem[xi]
Fałszerstwo szeląga Zygmunta Wazy (16)14 – typ z orłem
Fałszerstwo szeląga Zygmunta Wazy 1624 – typ litewski
Fałszerstwo szeląga Zygmunta Wazy 61616 – typ koronne z poziomym napisem
Najciekawsze spośród widocznych powyżej falsyfikatów wydają się te ostatnie, z poziomym napisem i datą 1616 lub 1619. Stanowią one imitację szelągów koronnych z mennicy warszawskiej. Jest to na tyle dobra imitacja, że w katalogach dotyczących monet Zygmunta III Wazy są traktowane jako oryginalne[xii]. Ciekawostką jest również fakt, że nawet cieniutka srebrna powłoka, którą były pokryte także stanowiła imitację. Badania przeprowadzone przez szwedzkich naukowców na próbie kilkuset sztuk fałszerstw suczawskich wykazały, iż nie były one srebrzone, lecz cynowane.
***
W fałszerski proceder bywali zaangażowani zawodowi mincerze – często wybitni rzemieślnicy. Najbardziej znany jest przypadek Hansa Thacke, mincerza cieszyńskiego, który zasłużoną sławę zyskał m. in. wybijaniem pięknych złotych monet ( 5 i 8 dukatów) dla księcia cieszyńskiego Adama Wacława.
Obok tej legalnej działalności, Thacke podjął się jednak również – do spółki ze złotnikiem Joachimem – produkcji fałszywych monet, prawdopodobnie groszy koronnych Zygmunta III Wazy z roku 1610. Ich fałszerska kariera zakończyła się w roku 1611, kiedy to zostali uwięzieni, osądzeni, a następnie 31 maja straceni. Joachimowi odrąbano prawa rękę, a potem głowę. Hans Thacke spłonął na stosie.
O fałszerskiej mennicy w Żywcu kierowanej przez Mikołaja Komorowskiego była już mowa na naszym blogu:
https://blognumizmatyczny.pl/2022/12/13/mikolaj-komorowski-i-falszerska-mennica-w-zywcu/
***
W XVI i XVII wieku na Bałkanach okres świetności przeżywała kupiecka republika Raguzy. Obejmowała ona obszar dzisiejszego miasta Dubrownik wraz z okolicami. Okres prosperity został przerwany w roku 1667 przez potężne trzęsienie ziemi. Podnoszenie się z ruin trwało kilka lat. Trzeba było nie tylko odbudować miasto, ale również odnowić pozrywane kontakty handlowe z Bliskim Wschodem. Do tego potrzebna była dobra, tzn. wiarygodna waluta. Tymczasem na Wschodzie najchętniej przyjmowana monetą były polskie trojaki, zwane tam „babkami polskimi”. W związku z tym senat Raguzy w roku 1675 wydał bezprecedensowe rozporządzenie zobowiązujące mennicę państwową do bicia monety „similibus Babkae Poloniae”, czyli podobnej do „babek polskich”[xiii].
Fałszerstwo trojaka ryskiego Zygmunta Wazy 1592, Raguza; zdjęcie: WCN
Wzorem dla „babek polskich” stał się trojak ryski z roku 1592. Były one bite ze słabego srebra, a także ponad dwukrotnie lżejsze od polskich trojaków Zygmunta III. Na awersie posiadały portret królewski i napis w otoku: SIG III D G REX PO M D L. Na rewersie, pod oznaczeniem nominału „III” widniał jakby herb Rygi. W bramie zamiast głowy lwa umieszczono jednak niezidentyfikowany kształt, który T. Kałkowski zinterpretował jako gałązkę z sześcioma listkami. Po bokach herbu widniała data: 15 – 92. Napis strefowy był następujący: GR – OS / ARG TRIP / CIVI RI / GE.
Ryskie trojaki Zygmunta III Wazy fałszowano w Raguzie ponad 80 lat. Ostatnie egzemplarze wybito w roku 1756[xiv].
***
Obrazek ilustrujący dzisiejszy wpis: fot. iger.wcn.pl
____________________________________________________________________
[i] T. Iger: Katalog trojaków polskich, Warszawa 2008, s. 189, 190, 200, 201
[ii] http://forum.tpzn.pl/index.php/topic,10847.0.html
[iii] D. Marzęta: Szelągi Zygmunta III Wazy, Lublin 2018, s. 153-160
[iv] Por. T. Iger: Op. cit., s. 189
[v] Ibidem, s. 189
[vi] Ibidem, s. 191 (poz. A.97.1.a)
[vii] Ibidem, s. 189
[viii] D. Marzęta: op. cit., s. 155
[ix] Ibidem, s. 156
[x] Na temat srebrzenia i bielenia monet zob. rozdz. „Srebrne boratynki”
[xi] K. Wnęk: Fałszerstwa szelągów Rzeczypospolitej z XVII wieku wykonane techniką walcową, „Wiadomości Numizmatyczne” 2013, nr 1
[xii] Zob. np. Cz. Kamiński, J. Kurpiewski: Katalog monet polskich 1587-1632 (Zygmunt III Waza), Warszawa 1990, s. 48; E. Kopicki: Monety Zygmunta III Wazy, Szczecin 2007, s. 47
[xiii] Zob. T. Kałkowski: Tysiąc lat monety polskiej, Kraków 1974, s. 207, 208; T. Iger: op. cit, s. 200
[xiv] Ibidem, s. 208




























