Dlaczego trojaki lubelskie to najbardziej atrakcyjny temat kolekcjonerski?

Miłość bywa irracjonalna. Czasami zakochujemy się wbrew rozsądkowi i elementarnej logice. Niekiedy jednak próbujemy poddać nasze uczucie racjonalnej analizie. Spróbujmy więc odpowiedzieć na pytanie, co sprawia, że trojaki lubelskie są najwspanialszym tematem kolekcjonerskim. Wiele z przedstawionych poniżej argumentów można odnieść także do innych obszarów numizmatyki, lecz tylko trojaki Zygmunta III Wazy bite w mennicy koronnej w Lublinie łączą je wszystkie.

1. Trojak – najwspanialszy polski nominał

W historii pieniądza pojawiają się od czasu do czasu wyjątkowe emisje, które odgrywają rolę pieniądza międzynarodowego. Znajdują się w obiegu nie tylko w państwie, z którego pochodzą, ale są chętnie przyjmowane na znacznie większym obszarze. Dla innych państw stają się one punktem odniesienia i wzorcem, o czym świadczą m.in. ich naśladownictwa. Historyczne przykłady są znane każdemu chyba miłośnikowi starych monet: ateńskie tetradrachmy (słynne „sówki”), bizantyńskie solidy, grosze praskie Wacława II, florenckie dukaty i weneckie dukaty, czy bliższe naszym czasom amerykańskie dolary (ich rola jako pieniądza międzynarodowego właśnie dobiega końca). W tej elitarnej grupie znajduje się również jeden polski nominał – trojaki, które w czasach panowania Stefana Batorego i Zygmunta Wazy odgrywały na znacznym obszarze rolę pieniądza międzynarodowego. Co zapewniło taką pozycję polskim trojakom emitowanym w tym okresie? Po pierwsze, posiadały wysoką próbę srebra (XIII ½ łuta). Po drugie, były emitowane regularnie i w dużych ilościach. Po trzecie, posiadały atrakcyjny i łatwo rozpoznawalny rysunek. Cechy te zapewniły polskim trojakom olbrzymią popularność nie tylko w Rzeczypospolitej, ale także w innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej, docierały na Południe – na Bałkany, do Turcji.

Pod pewnym względem trojak jest więc naszą najsłynniejszą monetą – polskim wkładem w światową historię pieniądza. W tej elitarnej grupie mieści się również trojak lubelski, bohater naszej dzisiejszej opowieści.

Trojak Stefan Batory, Olkusz 1586

Trojak Zygmunt III Waza, Wilno 1601

2. Mennica lubelska 1595-1601

Historia mennicy lubelskiej trwała dość krótko, zaledwie parę lat. Była to jednak historia bogata, interesująca i momentami burzliwa. Co ciekawe, ma ona swoje odzwierciedlenie na monetach. Kolejni właściciele zostawiali na trojakach swoje znaki mincerskie. Na monetach można też śledzić zmiany personelu mennicy na niższych szczeblach, na przykład odejście dobrego rytownika skutkujące znaczącym obniżeniem poziomu artystycznego.

Mennica koronna w Lublinie posiadała też pewną specyfikę odróżniającą ją od innych – krakowskiej, malborskiej czy olkuskiej. Otóż cechowała się ona brakiem nowoczesnych rozwiązań technicznych przy produkcji menniczej. Nie było tu walcowej maszyny menniczej, trojaki (i inne nominały) bito metodą młotową. Z kolei blachę do produkcji krążków menniczych rozklepywano młotami (w bardziej zaawansowanych technicznie zakładach używano cywarek, które rozwalcowywały blachę równomiernie). Paradoksalnie, z punktu widzenia kolekcjonera jest to atut. W efekcie stosowania archaicznej technologii dziś, po czterech wiekach, trzymając trojaka lubelskiego można poczuć dotyk historii, rękę i niemal oddech mincerza, który wykonywał stemple mennicze.

Nie do wszystkich oczywiście musi przemawiać ten „dotyk historii”. Niektórzy preferują doskonałość techniczną np. trojaków malborskich. Cóż, de gustibus non est disputandum. Niedoskonałość procesu technologicznego produkcji lubelskich ma też inne, pozytywne z punktu kolekcjonera konsekwencje, o których będzie jeszcze mowa.

Trojak Zygmunt III Waza, Malbork 1592

Trojak Zygmunt III Waza, Lublin 1598

3. Różnorodność. Bogactwo typów, odmian i wariantów

Archaiczna technologia produkcji, o której była mowa wyżej, miała jeszcze jedną konsekwencję – powodowała ogromną różnorodność produkcji menniczej. Trojaki lubelskie niemal w każdym roczniku zaskakują detalami: innym układem legendy, drobnymi błędami rytownika, odmiennym rysunkiem herbów czy znaków menniczych, nieustanną modyfikacją portretu królewskiego. W mennicy pracującej bez nowoczesnych urządzeń mechanicznych trudno było o pełną powtarzalność, i właśnie ta niejednorodność stanowi dziś o sile tematu. Kolekcjoner otrzymuje tu bogaty materiał do obserwacji i porównań, do śledzenia zależności i badania własnej kolekcji – a także do odkryć, niekiedy drobnych, lecz czasem zaskakująco istotnych. Trojaki lubelskie nie są tematem zamkniętym – wciąż potrafią odsłonić coś nowego.

Trojak Zygmunt III Waza, Lublin 1597 (niedawno odkryta nowa odmiana z niepublikowanym dotąd typem portretu „14x”), fot. Monety i Medale Romuald Sawicz

Wśród trojaków lubelskich można wyróżnić 17 typów. Te z kolei dzielą się na odmiany. W „Katalogu trojaków lubelskich Zygmunta III Wazy” odnotowano dwieście kilkadziesiąt odmian. W ramach poszczególnych odmian można dodatkowo wyodrębnić warianty różniące się od siebie rysunkiem herbów, znaków menniczych, liternictwem itp. Jak widzimy, z kolekcjonerskiego punktu widzenia trojaki lubelskie stanowią temat niezwykle rozległy, który może stać się przygodą na całe życie.

Trojak Zygmunt III Waza, Lublin 1596

Trojak Zygmunt III Waza, Lublin 1596 (na rewersie GEG – błąd rytownika)

4. Od „trzecioligowego” rzemiosła do znakomitych dzieł sztuki.

Pod względem artystycznym trojaki lubelskie reprezentują pełen wachlarz umiejętności rytowników. Talent twórców stempli najłatwiej ocenić na podstawie popiersi królewskich. W większości mamy do czynienia z wizerunkami przeciętnymi. W tej ogólnej masie można jednak wyróżnić zarówno portrety znakomite – które śmiało można określić mianem dzieł sztuki – jak i wizerunki świadczące o wyraźnej nieudolności rytownika.

Portrety Zygmunta III – typ 22 i typ 43

W 1598 roku przez krótki czas w mennicy lubelskiej działał wyjątkowo utalentowany rytownik, wyróżniający się na tle środowiska. Dysponował solidnym warsztatem i wyraźnym wyczuciem formy, łącząc techniczną sprawność z artystyczną wrażliwością. Po krótkim epizodzie w Lublinie „Mistrza X” – jak określiłem go w jednej z dyskusji na forum TPZN – już w następnym roku powróciły znane wcześniej przedstawienia orłów, Snopków i Pogoni – surowe, sztywne, pozbawione elegancji i finezji artystycznej.

Orzeł Biały oraz Snopek – po lewej dzieło Mistrza X, po prawej innego rytownika mennicy lubelskiej

5. Krótkie serie – unikaty i „er-ósemki”

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech produkcji mennicy lubelskiej są krótkie serie monet, po których do dziś zachowały się zaledwie jeden, dwa lub kilka egzemplarzy. Geneza tych nielicznych emisji bywała różna. Czasem przyczyną był rażący błąd menniczy, skutkujący szybkim wycofaniem stempli z produkcji. Innym razem decydowały względy organizacyjne – na przykład zmiana kierownika mennicy, pociągająca za sobą wymianę używanych stempli. Niewykluczone, że rolę odgrywały również ograniczenia technologiczne: niektóre pary stempli mogły po prostu nie wytrzymywać intensywnej eksploatacji tak długo jak inne (to jednak pozostaje hipotezą, która nie była dotąd przedmiotem szczegółowych badań).

Cóż może być bardziej ekscytującego dla kolekcjonera niż posiadanie monety unikalnej lub skrajnie rzadkiej – takiej, której brakuje nawet w najlepszych zbiorach muzealnych? W „Katalogu…” wyszczególniono 39 odmian o rzadkości ocenionej na RRRR, co oznacza, że znanych jest zaledwie kilka ich egzemplarzy. W praktyce przekłada się to na realną możliwość odkrycia i pozyskania prawdziwej rzadkości: co dwa–trzy lata tego typu odmiany pojawiają się na aukcjach numizmatycznych. Przy kolekcjonowaniu trojaków lubelskich szansa na taką zdobycz wydaje się większa niż w wielu innych tematach numizmatycznych.

Trojak Zygmunt III Waza, Lublin 1596 (unikalna odmiana z poważnym błędem stempla rewersu – brak herbu podskarbiego), fot Antykwariat Numizmatyczny Michał Niemczyk

6. Ordynacja mennicza 1591

Pod pewnymi względami najpiękniejszy okres w historii polskiego mennictwa przypada na lata 1591–1599. Na mocy postanowień ordynacji menniczej z 1591 roku, obok tradycyjnie umieszczanych na monetach herbów Korony, Litwy, monarchy oraz podskarbiego, zaczęto umieszczać także oznaczenia właścicieli mennic, ich dzierżawców i mincmistrzów. Często – obok należących do nich znaków menniczych czy herbów – pojawiały się również ich inicjały. W efekcie monety stały się niezwykle „gęste” informacyjnie: na niewielkiej powierzchni krążka utrwalano obecność wielu konkretnych osób odpowiedzialnych za organizację i techniczną stronę produkcji. Nigdy wcześniej ani nigdy później przekaz zawarty w polskiej monecie nie był tak rozbudowany.

Rozwiązanie to miało wyraźne uzasadnienie prawne. Umieszczanie znaków mincerskich służyło określeniu bezpośredniej odpowiedzialności za produkcję – wskazywało, z której mennicy pochodzi dana moneta i kto konkretnie stał za jej wybiciem, co miało zapobiegać nadużyciom i ułatwiać kontrolę jakości.

Ten wyjątkowy okres zakończył się wraz z wejściem w życie ordynacji menniczej z 1599 roku, która oficjalnie zakazała umieszczania prywatnych znaków mincerskich. W ich miejsce wprowadzono pierwszą literę nazwy miasta, w którym działała mennica. Jak zapisano: „Każdy Minczarz powinien bendzie literę pierwszą tego miasta, gdzie sie minczuie, na swey Mienici kłaść, żeby każdego z nich Mynicza była rozeznana, nie kładąc inszich Herbow na minnicy, tilko Kroliewskie na wierzchu, a Podskarbiego Coronnego pro tempore bendacego, iako na skromnieiszi na spodku”[i]. Powód tej decyzji, jak można przypuszczać, miał charakter prestiżowy. Nie do przyjęcia było bowiem zdominowanie monogramu i herbu króla oraz podskarbiego przez znaki mincerzy.

Trojaki lubelskie bito w latach 1595–1601, a więc ich historia obejmuje zarówno okres obowiązywania ordynacji z 1591 roku, jak i czas po reformie z 1599 roku. Dzięki temu w obrębie jednej serii monet możemy obserwować dwie odmienne koncepcje identyfikacji menniczej: wcześniejszą, rozbudowaną i personalną, oraz późniejszą – uproszczoną, opartą wyłącznie na inicjale miasta.

Trojak Zygmunt III Waza, Lublin 1595 (na rewersie: herb Polski Orzeł Biały, herb Litwy Pogoń, herb dynastii Wazów Snopek, herb Lewart podskarbiego Jana Firleja wraz z jego inicjałami, znak menniczy topór kierownika Kacpra Rytkiera, znak menniczy lew przebity hakiem kierownika technicznego Daniela Koste)

7. Łatwy start

Choć trojaki lubelskie potrafią zachwycać unikatami i odmianami o skrajnej rzadkości, rozpoczęcie budowy kolekcji wcale nie wymaga wielkich nakładów ani wieloletniego doświadczenia. Wręcz przeciwnie – jest to jeden z tych tematów, które pozwalają na spokojny i łatwy start, bez konieczności angażowania dużego budżetu.

Na początek zgromadzenie 30–40 popularnych odmian nie powinno stanowić większego problemu. Monety te regularnie pojawiają się na rynku aukcyjnym i w ofertach handlowych (np. w grupach na fb), co umożliwia stosunkowo szybkie rozpoczęcie budowy już całkiem zaawansowanej kolekcji. Taki podstawowy zestaw daje możliwość obserwowania zmian w portretach królewskich, układach legend, znakach menniczych czy kompozycji herbów.

Początek jest więc prosty, a kolekcja rozwija się niemal sama. Po zakupie każdej kolejnej monety miłośnik trojaków lubelskich wciąga się coraz bardziej w temat – i po pewnym czasie okazuje się, że w zbiorze znajduje się już nie 30–40 egzemplarzy, lecz 70–80. A potem idziemy dalej…

`

Trojak Zygmunt III Waza, Lublin 1595 (popularna odmiana)

8. Dobra literatura – podstawa przy budowie kolekcji

Jednym z największych atutów kolekcjonowania trojaków lubelskich jest solidne zaplecze intelektualne, które pozwala budować zbiór w sposób uporządkowany i świadomy. Temat ten nie jest już rozproszonym zbiorem przypadkowych informacji, lecz dobrze opisanym i logicznie skatalogowanym obszarem badań.

Podstawowym narzędziem kolekcjonera jest „Katalog trojaków lubelskich Zygmunta III Wazy” – publikacja przejrzysta, łatwa w obsłudze i elastyczna w praktycznym zastosowaniu. Stała się ona pozycją referencyjną, powszechnie wykorzystywaną również przez domy aukcyjne. Dzięki niej możliwe jest jednoznaczne identyfikowanie typów i odmian oraz konsekwentne porządkowanie kolekcji.

Wśród publikacji o trojakach lubelskich fundamentem jest książka „Chronologia portretów Zygmunta III na trojakach z mennicy lubelskiej”, która w sposób systematyczny uporządkowała zagadnienie wizerunków królewskich. Bez nadmiernego komplikowania problemu wyodrębniono 48 typów portretów i ustalono ich kolejność chronologiczną. Pozwoliło to spojrzeć na trojaki lubelskie nie tylko jako na zbiór odmian, lecz także jako na rozwijającą się w czasie serię przedstawień monarchy.

Szersze tło historyczne przynosi publikacja „Mennica koronna w Lublinie. 1595–1601”, omawiająca organizację pracy mennicy, obowiązujące ordynacje mennicze, technologię produkcji oraz siłę nabywczą ówczesnych monet. Z kolei „Opowieści o monetach lubelskich. 1595–1601” – zbiór felietonów – pozwalają spojrzeć na temat z bardziej narracyjnej perspektywy, przybliżając liczne szczegółowe zagadnienia związane z funkcjonowaniem mennicy i specyfiką trojaków.

Dzięki tym publikacjom kolekcjonowanie trojaków lubelskich nie jest jedynie gromadzeniem monet, lecz staje się uporządkowaną, intelektualną przygodą. Kolekcjoner nie porusza się po omacku lecz dysponuje narzędziami, które pozwalają systematyzować wiedzę, weryfikować ustalenia i świadomie rozwijać zbiór.

 

_____________________________________________

[i] Cyt. za I. Zagórski: Monety dawnej Polski. Teksty do tablic, Warszawa 1977, s. 137, 138

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *