Tajemniczy szeląg gdański 1793

Przy okazji jubileuszowej 50. aukcji WCN został wydany najlepszy – przy całej mojej miłości do „Tysiąca lat monety polskiej” T. Kałkowskiego – podręcznik historii pieniądza polskiego. Jego autorem jest Borys Paszkiewicz. Tytuł książki: „Podobna jest moneta nasza do urodnej panny”.

Na stronie 158 dzieła prof. Paszkiewicza można przeczytać: „(…) wymieniany w katalogach szeląg tego miasta (Gdańska D. M.) z 1793 roku, wybity w czystym srebrze, jest niewątpliwie mistyfikacją antykwaryczną”. Zdanie to wywołało u mnie pewien dysonans poznawczy. Z jednej strony teza iż szeląg gdański z 1793 to antykwaryczna mistyfikacja nie została poparta żadnymi argumentami. Wzmianka na ten temat w ogóle była bardzo lakoniczna. Z drugiej zaś strony, we wszystkich katalogach  moneta ta traktowana była dotąd normalnie, bez zastrzeżeń co do jej oryginalności.

Szeląg miejski Stanisław August, Gdańsk 1793 (czyste srebro)

Przyjrzyjmy się najpierw kontekstowi politycznemu gdańskiego mennictwa w czasach Stanisława Augusta. W roku 1766 została przeprowadzona wielka reforma monetarna.

http://blognumizmatyczny.pl/2016/01/10/targowica-kod-i-reformy-monetarne-stanislawa-augusta/

Jednym z jej elementów była likwidacja autonomii menniczej miast pruskich – Gdańska, Torunia i Elbląga. Zażądano od nich okazania przywilejów menniczych. Miasta w poczuciu własnej godności odmówiły. W konsekwencji zostały pozwane przed sąd królewski z zarzutem nielegalnego bicia monety w czasach Augusta III. Aby uniknąć upokorzenia, niewygodnego procesu i ewentualnych kosztów, Gdańsk, Toruń i Elbląg uległy szantażowi i w zamian za umorzenie procesu zrzekły się prawa do bicia własnej monety. Na tym teoretycznie skończyła się historia mennictwa miast Prus Królewskich w epoce Polski szlacheckiej. Nie są znane żadne dokumenty, które świadczyłyby, że działalność mennicza Gdańska, Torunia i Elbląga w tym okresie została wznowiona.

A jednak… szeląg gdański z roku 1793 istnieje. W obiegu kolekcjonerskim występują tylko odbitki w srebrze. Miedziane lub bilonowe przeznaczone do obiegu nie są znane. Co prawda gdańskie szelągi miedziane z roku 1793 są odnotowane w katalogu Cz. Kamińskiego – E. Kopickiego (poz. 366, R8), ale możemy tam obejrzeć jedynie rysunek monety. Zdjęć chyba nigdy nie opublikowano i ich istnienie jest mocno wątpliwe.

W katalogu J. Parchimowicza i M. Brzezińskiego zostały pokazane trzy warianty srebrnego szeląga gdańskiego z 1793 roku. Do czasu publikacji książki B. Paszkiewicza autentyczność monety nie była kwestionowana. Jak to wyjaśnić? M. Gumowski pisał: „Zdecydowano się na emisję szelągów w przeddzień wkroczenia do miasta Prusaków w 1793 r. Wykonał ją mincerz podpisujący się literami CLM, ale była to prawdopodobnie emisja próbna lub pamiątkowa” (Mennica gdańska, s. 188).

***

Przy okazji wymiany korespondencji w innej sprawie, zwróciłem się do prof. Paszkiewicza z prośbą o szersze zarysowanie problemu szeląga z 1793 roku i rozwinięcie lakonicznego zdania z książki. Oto najważniejsze uwagi, które otrzymałem (w skrócie):

  • Po tym jak Gdańsk zobowiązał się do zamknięcia mennicy i przyjęcia monety koronnej nie istniał system prawny, w obrębie którego funkcjonowałyby szelągi z roku 1793
  • Nie jest znana żadna reakcja władz Polski czy Prus (w epoce, z której zachowały się tysiące dokumentów i setki pamiętników)
  • Nie wiadomo kim był „CLM” – klucz do rozwiązania zagadki
  • Szelągi z 1793 są wykonane profesjonalnie (np. litery wykonane puncami), choć prezentują poziom znacznie niższy niż w latach sześćdziesiątych (koślawe punce liter, nieudane godło herbu); sprawiają wrażenie produktu warsztatu medalierskiego lub mosiężniczego (wykonującego np. guziki mundurowe)
  • Celem wybicia tej monety mogło być upamiętnienie roku 1793 i pożegnania Gdańska z Polską w kontekście II rozbioru Polski (a więc szeląg 1793 jako moneta okolicznościowa D. M.)
  • W pierwszej połowie XIX wieku modne było chwalenie się takimi „dziwami” (odbitki starych stempli w innych kruszcach, zagadki w rodzaju talara Zygmunta Augusta czy półnobla), co oczywiście napędzało podaż

Jak widzimy pojawia się tu druga – obok książkowej – teoria dotycząca pochodzenia omawianej monety. Tak więc szeląg z 1793 to już być może nie tylko „antykwaryczna mistyfikacja” (czyli po prostu fałszerstwo na szkodę kolekcjonerów), ale niewykluczone iż jest to moneta okolicznościowa. Moim zdaniem różnica jest wyraźna. Monety okolicznościowe można śmiało włączyć do historii polskiego pieniądza (gdzie sytuują się na jego obrzeżach). Fałszerstw zaś do tej historii włączyć – na normalnych zasadach – nie można.

Idąc tym tropem pojawia się kilka nowych pytań i wątpliwości. To, że szeląg 1793 nie jest normalną monetą obiegową jest oczywiste. Jeśli jednak jest monetą okolicznościową, to kiedy został wybity: w roku 1793, w pierwszej połowie XIX wieku, czy może w jeszcze innym okresie? Czy była to inicjatywa prywatna, czy też stały za tym władze miejskie Gdańska?

Dzisiejszy wpis pozostanie niestety bez rozstrzygających odpowiedzi. Sprawa jest jak widać nadal otwarta. Być może – zgodnie z konkluzją B. Paszkiewicza – gruntowne badanie środowiska antykwariuszy z pierwszej połowy XIX wieku oraz ustalenie kto kryje się za inicjałami „CLM” pomogłoby rozwiązać zagadkę szeląga gdańskiego z 1793 roku.

2 przemyślenia nt. „Tajemniczy szeląg gdański 1793

  1. Bardzo fajny tekst, sprawa tajemnicza, ciekawe ile znanych egzemplarzy krąży wśród kolekcjonerów w chwili obecnej? Stopień rzadkości R6 sugerowałby jakieś nawet dwadzieścia kilka egzemplarzy. Czy ktoś je porównywał, badał? Może byłby to ciekawy przyczynek do rozwikłania tej tajemnicy?

    1. Najbardziej chyba zagłębili się w temat Parchimowicz i Brzeziński. Porównując znane egzemplarze wyłowili trzy warianty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *