Przemysław Zięba: Halabarda św. Wacława, czyli denar prawdę ci powie

(Wpis z nieistniejącej już strony Przemka Zięby).

Każdy zakup czy to monety, czy orderu, skłania mnie do pewnych ,,poszukiwawczych” działań. Poszukiwań (co od razu chciałem dodać) rzecz jasna w książkach, lub na internetowych stronach. Nie ograniczam się zazwyczaj do szybkiej oceny, ewentualnego skatalogowania nabytku i włożeniu go do klasera czy holdera. Każdy zakup staje się wyprawą w przeszłość….

Taką krótką, czasami kilkunastominutową, czasami dłuższą.
Bywa, że poszukiwania w książkach przybierają wielodniowe amatorskie studia powodowane chęcią poszerzenia wiedzy. Z każda przeczytaną kartką moneta czy order staje się bliższy a jego geneza bardziej wyrazista.

Tak było i tym razem, chociaż nie od razu. Zakup na aukcji znanego sklepu numizmatycznego początkowo był tylko igraszką i chęcią zakupu, zdaje się, że po nieudanym zakupie, w którym ktoś mnie przelicytował.
,,Kompulsywnie” zatwierdziłem kwotę, a że było mało czasu do końca aukcji, więc moja oferta trochę na wyrost wygrała. Po pewnym czasie (jak zwykle za długim czasie oczekiwania na przesyłkę) przesyłka dotarła. I teraz muszę wreszcie napisać jaki to walor był przedmiotem zakupu a zarazem jest bohaterem tej opowiastki.

Denar węgierski wybity prawdopodobnie w latach 1372-82; waga 0,51 g, Frynas H.25.36a, Huszar 542

Denar węgierski wybity w okresie panowania Ludwika I Andegaweńskiego, ojca naszej królowej Jadwigi, no i naszego króla, którym był przez okres 12 lat. . Postać znana wszystkim dosyć dobrze, przez jednych chwalona przez innych piętnowana za przywilej koszycki, który dał podwaliny złotej ,,wolności szlacheckiej”.

Ludwik I Andegaweński – źródło: domena publiczna Internet

W samym założeniu przywilej bardzo nacjonalistyczny. Nie pierwszy to akt którym posiłkować się musieli władcy naszego kraju, bądź kandydaci na władców, a różnie to się kończyło i generalnie nie prowadziło do umacniania władzy królewskiej.

Ale jesteśmy przy denarku, pięknym przez swoja prostotę. Awers prezentuje nam postać opisana to  Święty Władysław, on stanowi zagadkę. Rewers nie jest zagadkowy, tarcza andegaweńska i legenda otokowa Ludwika króla Węgier.

Co mnie zaciekawiło. Opis aukcji podaje, że Władysław trzyma w jednaj ręce jabłko królewskie w drugiej zaś halabardę. I nie dziwiło by i to, ponieważ Władysław jest często przedstawiany z tą ,,halabardą” na ilustracjach i nawet pomnikach. Ale skąd halabarda u Władysława żyjącego w XI wieku, skoro datowanie tej broni podaje jej początki w XIII wieku, czyli dwa wieki później?

Św. Władysław przedstawiony w węgierskiej kronice Thuróczi 

Źródło: http://www.szellemvilag.hu/

Jako szwajcarski wymysł halabarda rozpowszechniała się dopiero w Europie, jak napisałem w zasadzie nie w XIII a XIV wieku, stąd i jako zdobywająca popularność mogła być przez Ludwika Andegaweńskiego honorowana jako broń nowoczesna. Ot taka ,,nowinka”. Skoro modna to warta uhonorowania. No tak, ale na denarze pomimo opisów nie widzimy wcale halabardy podawanej w opisach aukcji. To nie halabarda tylko.. topór. Topór nie ma cechy halabardy dlatego, że nie posiada dwóch elementów dla niej typowych, haka bocznego i włóczni.

Źródło: domena publiczna Internet

Halabardy co prawda mogą przypominać to co trzyma Władysław przedstawiony na denarze, niemniej do halabardy temu daleko.

Kim był Władysław I, który stał się świętym a zarazem wzorem do naśladowania dla wielu władców w tym naszych Władysławów, z których Jagiełło na jego cześć przyjął to imię a dla Warneńczyka był takim wzorem do naśladowania, że rzucił się w bój śmiertelny ginąc z tureckiej ręki a ciała jego nie odnaleziono nigdy.

Władysław Warneńczyk w śmiertelnej bitwie z Turkami pod Warną – domena publiczna 

Władysław I, nasz bohater, późniejszy święty, był w połowie Polakiem z matki Rychezy. Urodzony w Polsce w roku 1040, wychowany na polskim dworze Kazimierza Odnowiciela i Bolesława Śmiałego poprzez wychowanie i przyjęcie polskich obyczajów był w zasadzie Polakiem jak to opisał  Gall Anonim. Polskie korzenie i wychowanie nie przeszkodziły mu objąć tronu węgierskiego, zresztą dzięki pomocy Bolesława Śmiałego, którego to Bolesława swojego brata ciotecznego po wygnaniu do którego doszło w odwecie za śmierć biskupa Stanisława, przyjął na swym dworze i chronił. Był wielkim wodzem, gromił Połowców, podbijał Ruś Halicką, wygonił Pieczyngów z Siedmiogrodu, podporządkowywał sobie Chorwację. Był wielkim orędownikiem papieża Grzegorza VII, zwłaszcza w jego sporze z cesarzem Henrykiem IV, z którym finalnie stosunki jakoś sobie ułożył. Był wielkim wodzem i w zasadzie on stworzył podwaliny wielkich Węgier, mocarstwa z którym wszyscy się liczyli w średniowiecznej Europie. Tworzył Europę chrześcijańską.

A tutaj Władysław z toporem raczej niż halabardą – domena publiczna

Na wielu obrazach przedstawiany jest z orężem takim jak owa ,,halabarda” która zapewne była niczym innym jak artystyczną wizją, z lat późniejszych, prezentując broń bardziej ,,ekskluzywną” i modną,  ale raczej w przypadku Władysława nie chodziło o nią, a o topór na długim stylisku. Topór taki w średniowieczu służył do rozbijania hełmów rycerzy, bo tak po prawdzie przecież halabarda wzięła swoja nazwę od topora do rozbijania hełmów z języka niemieckiego Hellebarte (złoż. z Helm — hełm i Barte — siekiera). A że nasz Laszlo (Władysław w języku węgierskim) był człowiekiem bardzo dużej siły fizycznej i wzrostu, to zapewne sobie w bitwie z takim toporem świetnie radził. I to chyba jest jako takie rozwiązanie małej zagadki, odpowiedzią na pytanie, które sam sobie postawiłem. Święty Władysław (kanonizowany sto lat po swojej śmierci w roku 1095), zwany królem rycerzy, atletą Boga, machał w bitwach nie halabardą lecz toporem i z takim bojowym toporem był przedstawiany i został przedstawiony na denarze, zaś halabarda to artystyczne rozwinięcie topora przez artystów, żyjących w czasach gdy halabarda była w modzie….

A nietuzinkowa postać Władysława wspaniale łączy nasze ,,braterskie” powinowactwo z Węgrami, które trwa do dzisiaj, będąca przykładem dla polskich Władysławów – naszych władców.

Trzymając w ręku denar z podobizną Władysława, a zwłaszcza czytając o nim, miałem uczucie, że czas cofa się o prawie tysiąc lat do czasów w których żył i panował, że był naprawdę nietuzinkową postacią, a denar z jego wizerunkiem zasługuje na poczytne miejsce w mojej kolekcji i jest bardziej symbolem pewnych wartości, niż zwykłym numizmatem. A postać zasługuje na wspomnienie i nim, chociaż na te kilka zdań. Władca, którego zasługi warto poznać i o nich przeczytać.  Zaś halabarda na kilkaset lat zagościła jako broń drzewcowa, a jej kariera w Polsce kończy się dopiero w okresie powstania styczniowego. I to z takimi halabardami i toporami w bitwie pod Miechowem powstańcy w tym i węgierscy ochotnicy  rzucali się na atakujących Moskali, może i postacią z imieniem Świętego Władysława na szkaplerzach ukrytych pod powstańczymi sukmanami?

Walery Eliasz Radzikowski -Bitwa pod Miechowem; domena publiczna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *